Mały Krzyś, Jaś, Tomek i Marek to czterech wesołych chłopców. Każdy miał coś zabawnego. Krzyś miał wielkie okulary, Jaś zawsze nosił czapkę z daszkiem, Tomek miał śmieszne skarpety, a Marek lubił chodzić tyłem.
Pewnego dnia chłopcy bawili się na podwórku. Krzyś powiedział: „Zróbmy coś śmiesznego!” Jaś zaproponował: „Zbudujmy fort z liści!” Tomek dodał: „Tak, i zrobimy bitwę na liście!” Marek krzyknął: „Hurra!”
Chłopcy zaczęli zbierać liście. Krzyś nosił liście w swoich okularach, Jaś używał swojej czapki, żeby je zbierać, Tomek wkładał liście do skarpetek, a Marek, idąc tyłem, ciągnął je za sobą. Liści było wszędzie!
Kiedy fort był gotowy, zaczęli bitwę na liście. Liście latały wszędzie, a chłopcy śmiali się i biegali. Nagle Krzyś potknął się o własne okulary i upadł na stos liści. „Haha, patrzcie na Krzysia!” zawołał Jaś, śmiejąc się.
Potem przyszedł czas na przerwę. Chłopcy usiedli na trawie. „Ale to było śmieszne!” powiedział Tomek, trzymając się za brzuch. Marek dodał: „Zrobimy to jeszcze raz?”
Wtedy zauważyli, że ich fort z liści zmienił się w wielką kupę. „Co teraz?” zapytał Krzyś. Jaś pomyślał chwilę i powiedział: „Zróbmy z liści wielkiego lwa!” Wszyscy się zgodzili.
Razem ułożyli liście w kształt wielkiego lwa. Był śmieszny, z wielką grzywą i ogonem. „Roar!” krzyknął Tomek, udając lwa. Wszyscy zaczęli naśladować lwa, rycząc i śmiejąc się.
Kiedy wracali do domu, każdy z nich miał liście we włosach i na ubraniach. „Mamy nowe fryzury!” zawołał Marek, a wszyscy wybuchli śmiechem.
Chłopcy pożegnali się, wiedząc, że jeszcze nie raz będą mieć takie zabawne przygody. Byli najlepszymi przyjaciółmi i zawsze potrafili znaleźć sposób na dobrą zabawę.