Dziś cztery koleżanki bawią się na dywanie. Ala, Basia, Celka i Dora mają po cztery latka. Obok stoi kosz z klockami. Kos mówi: „szur-szur”, bo jest pełny.
Ala mówi: „Zróbmy wieżę! Hop!”
Basia odpowiada: „Tak! Ja dam duży klocek. Tup-tup!”
Celka mówi: „Ja dam mały. Pyk!”
Dora mówi: „Ja dam okrągły. Plask!”
Wieża rośnie. Raz, dwa, trzy. „Oooo!” śmieją się dziewczynki.
Nagle Basia widzi klocek w kształcie banana.
Basia mówi: „To banan!”
Ala mówi: „Nie, to telefon!”
Celka mówi: „Nie, to łódka!”
Dora mówi: „Ja mówię: kapelusz!”
Wszystkie wkładają „banana” na głowę Dory. „Hop!” Kap! Klocek spada. „Bum!” i turla się. „Tur-tur!”
Dziewczynki biegną razem. „Tup-tup-tup!”
Ala łapie go. „Mam!”
Basia klaszcze: „Brawo! Klap-klap!”
Celka śmieje się: „To jednak nie banan!”
Dora mówi: „To klocek-psotek!”
Robią nową zabawę. Każda mówi, czym jest klocek, a potem wkłada go do wieży. „Pyk, pyk, hop!”
Wieża jest krzywa, ale wesoła. „Ha-ha-ha!”
Potem robią mały domek dla misia. Ala daje drzwi, Basia daje okno, Celka daje dach, Dora daje schodek. „Cyk-cyk!”
Misia kładą w środku. Dziewczynki siadają obok i oddychają wolno. „Szuuu…”
Wieczór jest cichy, a one tulą się ramionami.
Miło jest dzielić się i robić razem, bo wtedy śmiech rośnie jak wieża.