Był raz szop o imieniu Rysio. Rysio mieszkał w wielkim mieście przyszłości. Miasto było jak wielka układanka. Kwadraty i koła łączyły się. Bloki przesuwały się cicho. Ulica mogła zmienić kształt. Wszystko było modułowe. Wszystko było wspólne.
Rysio lubił miasto. Miasto było jasne. Miasto było ciepłe. Latarnie świeciły delikatnie. Tramwaje-płytki pływały po linii jak listki na wodzie. Na dachach rosły ogrody. Na balkonach wisiały jabłka. Sąsiedzi dzielili się plackiem i narzędziami. To było miłe. To było spokojne.
Pewnego ranka Rysio poszedł do atelier naprawczego. Atelier stało w parku modułów. Było to miejsce, gdzie zwierzęta naprawiały rzeczy. Młode i starsze przychodziły tu razem. Dziś było dużo śmiechu. Dziś było dużo pracy. Dziś atelier pachniało olejem i malinami z termosu.
Rysio niósł małą latającą kulkę. Kulka miała drzemiący silnik. Kulka świtała jak gwiazdka, ale teraz mrugała i ziewała. Rysio lubił tę kulkę. To była zabawka, ale też sygnał. Kulka pomagała znaleźć zagubione rzeczy. Kulka pomagała znosić listy z okien. Kulka pomagała w małych pracach.
W atelier czekała już Sowa Helka. Helka miała okulary. Helka miała zapiski. Helka była mądra i spokojna. Był też Króliczek Tymek. Tymek skakał w miejscu. Tymek miał kieszeń pełną śrubek. I był Żółw Basia. Basia niosła dużą skrzynkę z narzędziami. Basia zawsze powtarzała: "Powoli i pewnie."
Rysio położył kulkę na stole. Stół mrugał lampkami, które mierzyły temperaturę. Stół śpiewał cicho, żeby nie przeszkadzać. "Co się stało z kulką?" zapytała Helka. "Przestała latać" odpowiedział Rysio. "Przestała szukać listów." "Zrobimy to razem" powiedziała Basia.
Najpierw wszyscy obejrzeli kulkę z zewnątrz. Kulka miała małe zadrapania. Kulka miała też pognieciony panel. "To tylko panel" powiedział Tymek. "Naprawimy go." Rysio uśmiechnął się. Rysio poczuł ciepło w brzuszku. Lubił naprawiać.
Następnie otworzyli kulkę. W środku było dużo małych trybików. Trybiki wyglądały jak małe słońca. Trybiki były kolorowe. Jedne były złote, inne niebieskie. Helka pokiwała głową. "Ten trybik jest wolny" powiedziała. "Ten kabel jest smutny" dodała Basia. "Przykleimy i przykręcimy" rzekł Tymek.
Rysio podał mikroszczypce. Rysio trzymał delikatnie trybik. Trybik brzęknął. Brzęknął jak mały dzwonek na wieczornym wietrze. Wszyscy pomagali. Ręce były małe i duże. Ręce były miękkie i suche. Wspólnymi siłami naprawiali.
Wtedy przyszła pani z modułu obok. To była Kaczka Margot. Margot niosła termos z herbatą i dwa ciastka marchewkowe. "Dla zespołu naprawczego" powiedziała. "Dziękujemy" uśmiechnęli się wszyscy. Margot usiadła na krześle, które potrafiło dopasować się do wzrostu. Miasto dawało miejsca dla każdego.
Przykleili panel. Przykręcili śrubkę. Wymienili kabel. Kulka znowu wyglądała jak nowa. Rysio podniósł ją delikatnie. "Gotowe" powiedziała Helka. Basia przytuliła swoje narzędzie. Tymek pokazał swój ulubiony uśmiech.
Rysio włączył kulkę. Światło zapłonęło. Światełko obiegło trybiki. Kulka zaczęła cicho bzyczeć. Potem uniosła się. Uniosła się jak mały ptaszek. Uniosła się przed oknem atelier. Wszystkie zwierzęta klasnęły łapkami. To było miłe. To było radosne.
Nagle kulka zaczęła przelatywać nad miastem. Przelatywała nad modułami. Przelatywała nad ogrodami na dachach. Przelatywała nad placami, gdzie dzieci bawiły się kostkami. Kulka wysyłała miękkie światło. Światło wskazywało drogę do domu. Światło pomagało zorientować się w mieście. Mieszkańcy uśmiechali się. Mieszkańcy machali łapami i skrzydłami. To była mała radość, ale wielka i jasna.
Po powrocie kulki do atelier, Rysio czuł się spokojny. "Dobrze zrobione" powiedziała Helka. "Dziękuję" powiedział Rysio. "Razem to proste" dodała Basia. "Razem to miłe" dodał Tymek. Wszyscy usiedli przy stole.
Wieczorem miasta zapaliły ciepłe lampy. Moduły przesunęły się delikatnie, tworząc korytarze bezpieczne i przytulne. Każdy moduł miał swoje światło. Każdy moduł miał swoje drzwi. Żadne drzwi nie były zamknięte na zawsze. Ktoś zawsze pomógł, jeśli potrzeba.
Rysio wrócił do swojego pudełka z kocem i poduszką. Poduszkę ułożył obok kulki. Kulka odpoczywała. Rysio pocałował ją w metalowe czoło. "Dobrej nocy" powiedział. Kulka mrugnęła jeszcze raz. Potem przygasła.
Miasto szeptało dobranoc. Dachy i ogrody zasypiały. Moduły przytulały się. Przyjaciele oddychali spokojnie. Jutro będzie nowe zadanie. Jutro będą nowe naprawy. Jutro będą nowe uśmiechy.
Rysio zasnął lekko. Śnił o miękkim świetle. Śnił o trybikach, które tańczą w kieszeni. Śnił o tym, że wszystko można naprawić razem. I to było prawda. Wszystko w mieście było możliwe, kiedy wszyscy pomagali sobie nawzajem.