Część 1
Wielkanoc przyszła cicho i jasno. W oknie świeciło słońce, a na stole stał koszyczek z zieloną serwetką. W domu pachniało ciastem i ciepłym mlekiem.
Trójka dzieci miała po cztery lata. Była Zosia, był Franek i był Kuba. Siedzieli na dywanie, a obok leżały kredki i papierowe jajka do malowania.
Za oknem ptaki śpiewały: „ti-ti, tu-tu, ti-ti, tu-tu”. Raz szybciej, raz wolniej, ale zawsze w rytmie, jak mały bębenek z piórek.
Zosia nadstawiła ucho. „Słyszycie? Ptaki grają piosenkę.”
Franek zmrużył oczy. „Ti-ti, tu-tu. Ti-ti, tu-tu. To jak kroki!”
Kuba klasnął w dłonie. „To jak: tup-tup, hop-hop!”
Mama uśmiechnęła się z kuchni. „Jeśli słuchacie uważnie, może coś wam podpowiedzą.”
Dzieci spojrzały na siebie. Wielkanoc to czas niespodzianek. Czas kolorów. Czas czekolady.
„Chodźmy za rytmem!” szepnęła Zosia.
Założyli lekkie kurtki i wyszli do ogrodu. Trawa była jeszcze trochę mokra, ale świeża i zielona. Na krzaku błyszczały kropelki jak małe szkiełka.
Ptaki śpiewały dalej: „ti-ti, tu-tu”.
Dzieci zrobiły trzy małe kroki. Tup, tup, tup. Potem dwa podskoki. Hop, hop. I znowu: tup, tup, tup. Hop, hop.
„To działa!” zaśmiał się Kuba. „Rytm prowadzi!”
Przy jabłonce leżało jedno pastelowe piórko. Różowe, miękkie jak chmurka.
Franek podniósł je ostrożnie. „To chyba od zajączka.”
„Zajączek ma piórka?” zdziwiła się Zosia.
Wtedy wiatr poruszył gałązką, a piórko lekko zadrżało w dłoni Franka. Jakby mówiło: „dalej, dalej”.
Ptaki zaśpiewały głośniej: „ti-ti, tu-tu, ti-ti, tu-tu!”
Część 2
Dzieci szły powoli, żeby nie zgubić melodii. Rytm był jak nitka, którą można trzymać w palcach.
Zosia liczyła szeptem: „Raz, dwa, trzy… hop, hop.”
Kuba powtarzał: „Tup-tup-tup, hop-hop.”
Franek trzymał piórko jak małą mapę. „Piórko pokazuje, gdzie mamy iść.”
Dotarli do krzewu bzu. Jeszcze nie kwitł, ale miał pąki. A pod krzewem stał malutki koszyczek z trawy. Taki naprawdę malutki, dla kogoś małego.
W środku były trzy czekoladowe jajka, owinięte w złotko. I karteczka.
Zosia przeczytała, bo znała kilka liter, a resztę dopowiedziała sercem: „Dla Zosi, Franka i Kuby. Słuchajcie ptaszków.”
Franek aż podskoczył. „To od zajączka!”
Kuba przytulił jedno jajko. „Czekolada! Czekolada!”
Nagle ptaki znów zaśpiewały: „ti-ti, tu-tu”. Ale teraz inaczej. Jakby wołały: „jeszcze, jeszcze”.
„Może jest więcej?” zapytała Zosia.
„Sprawdźmy!” powiedział Franek.
Ruszyli dalej, śmiejąc się cicho, żeby nie spłoszyć magii. Po drodze mijali kolorowe pisanki, które wisiały na gałązkach. Mama musiała je powiesić rano… a może nocą zrobił to zajączek?
Kuba dotknął jednej pisanki. Była gładka i chłodna. Na chwilę błysnęła jak małe słońce.
„Widzieliście?” szepnął.
Zosia przytaknęła. „Wielkanoc potrafi świecić.”
Ptaki prowadziły ich do tarasu. Tam, pod doniczką z bratkami, była druga niespodzianka: trzy małe czekoladowe zajączki. Każdy miał wstążkę w innym kolorze: żółtą, niebieską i zieloną.
Franek wziął niebieską. „To mój!”
Zosia wybrała zieloną. „To mój!”
Kuba wziął żółtą. „To mój!”
I wszyscy troje powiedzieli razem: „Dziękujemy!”
Jakby na odpowiedź ptaki zaśpiewały najpiękniej: „ti-ti, tu-tu, ti-ti, tu-tu”.
Część 3
Wrócili do domu. Mama czekała w drzwiach z ciepłym spojrzeniem.
„I jak wyprawa?” zapytała.
Zosia pokazała koszyczek. „Ptaki nas prowadziły.”
Franek podniósł piórko. „To była nasza mapa.”
Kuba trzymał zajączka. „A to nasza nagroda!”
Mama uklękła przy nich. „Brawo. Słuchać świata to wielka umiejętność.”
W kuchni usiedli przy stole. Na talerzu leżały jajka do malowania. Były farbki: czerwona, żółta, niebieska. I mały pędzelek.
Zosia zrobiła kropki jak piórka. Franek namalował fale jak śpiew ptaków. Kuba narysował wielkie koło, bo „to słońce Wielkanocy”.
A potem, bardzo powoli, zjedli po kawałeczku czekolady. Czekolada była słodka i miękka.
Za oknem ptaki dalej śpiewały. Już spokojniej: „ti-ti… tu-tu… ti-ti… tu-tu…”
Zosia oparła głowę na ramieniu mamy. „Rytm jest jak kołysanka.”
Franek ziewnął. „Wielkanoc jest miła.”
Kuba przytulił swojego czekoladowego zajączka, zanim zniknął w małych kęsach. „Jutro też posłuchamy ptaków?”
Mama pogłaskała ich po włosach. „Oczywiście. Ptaki śpiewają codziennie. A dziś śpiewały dla was.”
W domu było jasno, ciepło i bezpiecznie. A w sercach dzieci skakały małe, kolorowe „tup-tup, hop-hop”, jak radosny rytm Wielkanocy.