Część 1
W kuchni pachniało wanilią i ciepłym ciastem. Trzyletnia Hania stała na stołku i mieszała w misce. Na stole leżały farbki, pędzelki i białe jajka. Za oknem słońce robiło złote plamy na podłodze.
„Dziś Wielkanocna Zabawa!” powiedziała mama. „Zasady są proste: najpierw malujemy, potem szukamy, a na końcu dzielimy się.”
Hania klasnęła w dłonie. „Ja już chcę szukać!”
„Najpierw malujemy,” przypomniała mama łagodnie. „Tak się gramy.”
Hania westchnęła, ale usiadła grzecznie. Pomalowała jajko na żółto, jak kurczaczek. Drugie na zielono, jak trawa. Trzecie w kropki, bo kropki są wesołe.
Nagle w koszyczku poruszyła się wstążka. Hop! Pojawił się mały zajączek z cukru, a potem… zrobił się prawdziwy, miękki i biały jak chmurka. Miał kokardkę w groszki.
„Cześć, Haniu,” szepnął. „Jestem Zajączek Wielkanocny. Lubię zasady. Zasady pomagają czarom świecić.”
„Czary?” Hania otworzyła szeroko oczy.
„Tak. Kiedy czekasz na swoją kolej, kolory robią się jaśniejsze,” powiedział zajączek i dotknął pędzelka. Farba zabłysła jak mała gwiazdka.
Część 2
Gdy jajka wyschły, mama postawiła koszyk na dywanie. „Teraz szukanie! Zasada: nie biegamy, patrzymy uważnie i mówimy: ‘Znalazłam!'”
„Nie biegamy,” powtórzyła Hania. „Patrzymy.”
Zajączek hopnął obok niej. „Ja też gram. Ale nie podpowiadam za dużo. Tylko troszeczkę.”
Hania szła powoli, jak mały detektyw. Zajrzała pod poduszkę. Nic. Zajrzała za doniczkę. O! Było tam jajko w kropki.
„Znalazłam!” zawołała.
„Brawo,” powiedziała mama. „Spokojnie, po kolei.”
Hania chciała już chwycić wszystkie naraz, ale zajączek przyłożył łapkę do serduszka. „Jedno jajko na raz. Tak jest fair.”
„Dobrze,” powiedziała Hania cicho. Wzięła jedno, włożyła do koszyka i dopiero wtedy szukała dalej. W kącie przy książkach znalazła żółte. Pod stołem — zielone. Każde było jak mały skarb.
„Udało się!” ucieszyła się mama. „Teraz ostatnia zasada.”
Część 3
Na talerzyku czekały małe czekoladowe jajeczka. „Dzielimy się,” powiedziała mama. „Po jednym dla każdego.”
Hania spojrzała na zajączka. „Dla ciebie też?”
Zajączek uśmiechnął się. „Jeśli pamiętasz zasady, magia jest silna.”
Hania podała mamie jedno, tacie jedno i zajączkowi jedno. Dla siebie też wzięła jedno. Potem jeszcze jedno zostawiła na talerzyku. „To na później.”
Wtedy w pokoju zrobiło się jaśniej, jakby słońce uśmiechnęło się szerzej. Kokardka zajączka zamigotała.
„Widzę, że umiesz grać,” powiedział zajączek. „Szacunek do zasad to jak miękki kocyk. Jest ciepło i wszystkim dobrze.”
Hania przytuliła mamę. „Lubię zasady. Bo wtedy zabawa jest spokojna.”
„Właśnie,” szepnęła mama.
Zajączek hopnął do koszyczka, zamienił się znów w cukrową figurkę i pachniał wanilią. Hania usiadła na dywanie z koszykiem przy sobie. Kolory jajek świeciły, a w domu było cicho, jasno i radośnie.