Za oknem było bardzo cicho. Śnieg leżał na dachach i drzewach jak miękka, biała kołderka. Mały Jaś stał przy oknie i patrzył na zimowy świat.
„Mamo, tam jest tak biało i zimno” – powiedział cicho.
„Tak, Jasiu, to zima” – uśmiechnęła się mama. – „Można wtedy robić różne miłe rzeczy”.
Jaś pomyślał.
Może ulepi bałwana? Może zrobi aniołka na śniegu? A może będzie zbyt zimno?
Dotknął ręką szyby. Była chłodna.
„Mamo, boję się, że będzie mi za zimno” – powiedział.
„To dobrze, że mi mówisz” – odpowiedziała mama. – „Możesz zawsze poprosić o pomoc. Ubierzemy się razem, ciepło, krok po kroku”.
Mama przyniosła ciepłe ubrania. Najpierw grube skarpetki, potem spodnie, sweter, kombinezon, szalik, czapkę i rękawiczki.
„Mamo, nie umiem sam zapiąć zamka” – powiedział Jaś.
„Pomogę ci” – powiedziała mama spokojnym głosem. – „Widzisz? Wystarczy poprosić”.
Kiedy wyszli na dwór, zimne powietrze dotknęło buzi Jasia.
Zrobił mały krok. Potem drugi. Śnieg skrzypiał pod butami.
„Mamo, ale zimno!”
„Jesteś dobrze ubrany, Jasiu. Jest zimno, ale jesteś bezpieczny. Jestem obok”.
Jaś wziął głęboki oddech.
Zanurzył rękawiczki w śniegu. Śnieg był miękki i mokry.
„Mamo, pomóż mi zrobić kulkę” – poprosił.
Mama uklękła przy nim. – „Zobacz, tak powoli, dociskamy… O, już jest kulka!”
Razem lepili bałwana. Małego, wesołego, z marchewkowym nosem. Jaś śmiał się coraz głośniej. Już nie myślał, że jest za zimno. Wiedział, że może zawsze poprosić mamę o pomoc.
Po chwili zrobiło się trochę ciemniej. Zimowy dzień był krótki. Lampy na ulicy zapaliły się ciepłym, żółtym światłem.
Jaś spojrzał w górę.
„Mamo, trochę boję się, kiedy robi się ciemno” – szepnął.
Mama wzięła go za rękę. – „Rozumiem. Chcesz wrócić do domu?”
Jaś kiwnął głową. – „Tak… ale czy pójdziemy razem?”
„Oczywiście. Wystarczy, że poprosisz”.
Trzymali się mocno za ręce i szli po śniegu. Wokół było ciemniej, ale ciepłe światła świeciły w oknach domów. Jaś czuł, jak dłoń mamy jest pewna i spokojna.
W domu było jasno i przytulnie. Pachniała ciepła zupa. Tata zapalił małą lampkę o miękkim świetle.
Jaś usiadł na kanapie, wtulił się w koc.
„Wiesz, mamo… już mniej boję się zimna i ciemności” – powiedział. – „Bo wiem, że mogę poprosić o pomoc”.
Mama pocałowała go w czoło.
„Zawsze możesz poprosić” – odpowiedziała. – „Nigdy nie jesteś sam”.
Jaś zamknął oczy. Za oknem świecił śnieg i ciche, zimowe światła. W środku było ciepło, spokojnie i bardzo bezpiecznie.