Był zimowy poranek. Mały Jaś miał trzy lata. Wstał z łóżka, podszedł do okna i zobaczył biały świat. Śnieg leżał na drzewach, na samochodach i na ławce pod blokiem.
„Mamo, wszystko jest białe!” zawołał.
Mama się uśmiechnęła. „Tak, Jasiu. Przyszła zima.”
Jaś patrzył chwilę w ciszy. Śnieg padał powoli, cicho. Płatki tańczyły w powietrzu. Było pięknie, ale też trochę inaczej niż zwykle. Słońce świeciło słabo, dzień był krótki i jasne światło szybko znikało.
„Czy na dworze jest bardzo zimno?” zapytał Jaś.
„Tak, jest zimno” powiedziała mama łagodnie. „Ale jak się ciepło ubierzemy, będzie nam dobrze. Pójdziemy razem, nie samemu.”
Jaś skinął głową. Lubił, gdy mama była obok.
Mama pomogła mu założyć grube skarpety, spodnie, ciepły sweterek, kombinezon, szalik, czapkę i rękawiczki. Jaś pomagał, jak umiał. Trzymał rękawiczkę i wkładał sam rączkę.
„Pomagam!” powiedział dumnie.
„Tak, pomagasz świetnie” pochwaliła mama. „Robimy to razem.”
Na podwórku śnieg cicho skrzypiał pod butami. Jaś szedł obok mamy. Trzymał ją mocno za rękę. Wokół było spokojnie. Kilka dzieci lepiło bałwana. Jeden chłopiec nie mógł podnieść dużej kuli.
Jaś popatrzył na mamę. „Mamo, pomożemy?”
„Oczywiście” odpowiedziała.
Jaś i mama podeszli bliżej. Chłopiec się uśmiechnął. „Nie dam rady sam” powiedział.
„Pomożemy razem” powiedział Jaś.
Dzieci pchały kulę, mama też trochę pomogła. Kula poruszyła się i potoczyła na swoje miejsce. Wszyscy się roześmiali. Bałwan urósł. Dostał marchewkowy nos i guziki z kamyków.
„Udało się, bo współpracowaliśmy” powiedziała mama.
Jaś poczuł w środku ciepło. Było zimno na dworze, ale jemu było dobrze. Miał ciepłe ubranie, mamę obok i nowych kolegów. Zrozumiał, że razem łatwiej coś zrobić.
Po chwili zrobiło się ciemniej. Zimowy dzień szybko się kończył.
„Wracamy do domu” powiedziała mama. „W domu będzie ciepło i spokojnie.”
W domu Jaś zdjął powoli buty i kombinezon. Mama przyniosła kocyk i kubek ciepłej wody z miodem. W pokoju zrobiło się przytulnie.
„Chcę posłuchać spokojnej muzyki” powiedział Jaś. „Takiej cichej.”
Mama pokazała kilka obrazków na telefonie. „Tu jest muzyka z pianinkiem, tu z deszczem, a tu z gwiazdkami. Którą wybierasz?”
Jaś długo patrzył. Potem powiedział: „Tę z gwiazdkami. Jest spokojna.”
Mama włączyła muzykę. Ciche dźwięki popłynęły po pokoju. Za oknem było ciemno, ale w środku świeciła mała lampka. Jaś siedział przy mamie i opowiadał.
„Pomagałem zakładać rękawiczki” przypomniał.
„Tak” powiedziała mama. „Byłeś bardzo dzielny.”
„I pomagałem lepić bałwana” dodał Jaś.
„Tak” przytaknęła mama. „Razem z innymi dziećmi. Kiedy się współpracuje, jest miło i łatwiej.”
Jaś oparł główkę o ramię mamy. Czuł się bezpiecznie. Wiedział, że mama zawsze mu pomoże. Wiedział też, że może pytać, kiedy czegoś nie rozumie. Mama będzie cierpliwie odpowiadać.
Zimowa muzyka płynęła cicho. Jaś słyszał ją coraz słabiej. Myślał o białym śniegu, o śmiechu dzieci i o dużym bałwanie. Zamykał oczy.
„Lubię zimę” wyszeptał. „Bo jesteśmy razem.”
Mama pogłaskała go po włosach. Jaś zasypiał spokojnie, z ciepłem w sercu, choć za oknem panowała zimna noc.