Lio, le lew, miał bardzo ważne zadanie. Postanowił upiec ciasto.
„Muszę to zrobić!” – powiedział Lio.
Wziął mąkę, cukier i jajka.
„Gdzie jest moja miska?” – zapytał Lio.
Wszystko poszło do miski. Lio mieszał i mieszał.
„Jak pachnie!” – zawołał.
Nagle przyszedł jego przyjaciel, Zuzia, mała zebra.
„Co robisz, Lio?” – spytała Zuzia.
„Piekę ciasto!” – odpowiedział Lio.
„Mogę pomóc?” – zapytała Zuzia.
„Tak, dodajemy owoce!” – krzyknął Lio.
Zuzia dodała banany i truskawki.
„Teraz do piekarnika!” – powiedział Lio.
Czekali.
„Pachnie pysznie!” – zawołała Zuzia.
Nagle, bum!
Ciasto wyskoczyło z piekarnika!
„O nie!” – krzyknął Lio.
Ciasto wylądowało na głowie Zuzi!
„Wyglądam jak ciasto!” – zaśmiała się Zuzia.
Oboje zaczęli się śmiać.
To był najlepszy dzień!