W zielonym lesie, gdzie kwiaty pachniały jak cukierki, mieszkała mała żółwica o imieniu Tosia. Tosia była żółwicą, która zawsze miała wiele pomysłów. Pewnego słonecznego dnia, Tosia postanowiła rozwiązać tajemnicę znikających marchewek na farmie.
„Gdzie się podziały wszystkie marchewki?” – pomyślała Tosia. Wzięła swój mały kapelusz i ruszyła w stronę farmy. Na farmie mieszkał jej przyjaciel, wesoły królik Krzyś, który był znany z tego, że ciągle wymyślał psoty.
„Cześć, Krzyś!” – zawołała Tosia. „Czy widziałeś marchewki? Zniknęły!”
Krzyś podskoczył z radości. „Marchewki? Może poszły na wakacje?” – zażartował, śmiejąc się głośno. Tosia zaśmiała się razem z nim.
Postanowili razem poszukać marchewek. Przeszukali cały ogród, ale marchewek jak nie było, tak nie było. Wtedy Krzyś powiedział: „Może marchewki są w piwnicy?”
„Dobrze, sprawdźmy!” – odpowiedziała Tosia. Weszli do piwnicy, a tam... niespodzianka! Wszystkie marchewki leżały w jednym miejscu, a Krzyś zawołał: „Ojej, one robią imprezę!”
Marchewki tańczyły i śpiewały. Tosia i Krzyś zaczęli się śmiać. „Następnym razem zaprośmy je na zabawę!” – powiedziała Tosia. I tak wesoło wrócili do lasu, a marchewki obiecały przychodzić na przyjęcia. Wszyscy byli szczęśliwi, a Tosia znowu miała pełno pomysłów.