Marmotka Misia budzi się rano i przeciąga łapki. „Dzień dobry, słońce!” – mówi wesoło. Misia jest głodna. Szuka śniadania. Patrzy za kamieniem, pod liściem, zagląda do dziury. Tam siedzi ślimak Stefan. „Cześć, Misia!” – mówi Stefan. „Cześć, Stefan!” – odpowiada marmotka. „Szukam śniadania!”
Stefan śmieje się i pokazuje jabłko. Jabłko jest wielkie. Misia próbuje je podnieść, ale jabłko turlika się po trawie! „Oj, jabłko ucieka!” – śmieje się Misia. Stefan turla się razem z jabłkiem. Obok skacze żabka Zuzia. „Hop, hop, co się dzieje?” – pyta Zuzia. „Jabłko tańczy!” – woła Misia.
Wszyscy gonią jabłko. Jabłko hop! – wpada do kałuży. „Plask!” – chlapią się wszyscy. Misia jest mokra, Stefan jest mokry, Zuzia jest mokra. Ale jabłko też jest mokre! „Teraz to jabłko jest śmieszne!” – śmieje się Zuzia.
Misia wyciera futerko. Stefan otrzepuje muszelkę. Zuzia skacze w kałuży. „Mokre jabłko też jest smaczne!” – mówi Misia i gryzie kawałek. Stefan i Zuzia próbują kawałek. „Mniam, mniam!” – mówią razem.
Potem Misia kicha: „Apsik!” Stefan patrzy na Misię. „Zdrowie!” – mówi. „Dziękuję!” – śmieje się Misia.
Siedzą razem, jedzą jabłko, śmieją się. Słońce świeci, kałuża mieni się wesoło. Jest miło i spokojnie.
Czasem lepiej jeść razem i śmiać się z przyjaciółmi.