W małym, kolorowym zoo mieszkał jeżyk o imieniu Kiki. Kiki był bardzo ciekawski i zawsze marzył o przygodach. Pewnej nocy, gdy wszystkie zwierzęta spały, Kiki postanowił wyjść na zewnątrz. "Co się dzieje na zewnątrz zoo?" - pomyślał.
Kiki powoli wyszedł z klatki. "Cichutko, cichutko..." - mówił do siebie. Kiedy był na zewnątrz, zobaczył swojego przyjaciela, królika o imieniu Tutu. Tutu skakał wesoło w trawie. "Cześć, Kiki! Chcesz się bawić?" - zapytał Tutu. "Tak, bardzo!" - odpowiedział Kiki, a jego kolce zadrżały z radości.
Obaj przyjaciele postanowili zorganizować zawody w skakaniu. Tutu skakał wysoko, a Kiki starał się nadążyć. "Patrz, jak wysoko skaczę!" - mówił Tutu, skacząc coraz wyżej. Kiki próbował, ale jego kolce przeszkadzały mu. "Szkoda, że nie mogę skakać jak ty!" - westchnął.
Nagle Kiki miał pomysł! "Może zbudujemy skocznię?" - zaproponował. Tutu był zachwycony. "Tak! Zróbmy to!" - krzyknął. Razem zbierali liście, patyki i kamyki. "To będzie wspaniała skocznia!" - mówił Kiki, układając patyki. "Tak, wspaniała!" - zgodził się Tutu.
Gdy skocznia była gotowa, Kiki wskoczył na nią pierwszy. "Hop!" - krzyknął. Skoczył, ale wylądował na miękkim, zielonym liściu. "To było zabawne!" - śmiał się Kiki. Tutu skoczył za nim, ale wylądował prosto w kałuży. "Błoto wszędzie!" - krzyczał Tutu, a obaj przyjaciele wybuchli śmiechem.
Zawody w skakaniu były pełne zabawy i śmiechu. Kiki i Tutu skakali, ślizgali się i tarzali w trawie. "To najlepsza noc!" - mówił Kiki. "Najlepsza!" - zgadzał się Tutu.
Zanim wrócili do zoo, postanowili jeszcze raz skoczyć na skocznię. "Na trzy!" - krzyknął Kiki. "Raz, dwa, trzy... hop!" - skoczyli razem. Lądowanie było miękkie, a śmiech rozbrzmiewał w nocy.
Kiki i Tutu wrócili do swoich klatek, zmęczeni, ale szczęśliwi. "To była wspaniała przygoda!" - mówił Kiki, zamykając oczy. "Tak, wspaniała!" - odpowiedział Tutu. I tak, w małym zoo, przyjaciele zasnęli, marząc o kolejnych szalonych przygodach.