Mały Kacper miał dwa latka. Był grudzień. Na dworze padał śnieg. Kacper patrzył przez okno i mówił:
– Mamo, co to jest?
– To śnieg, Kacper! – odpowiedziała mama z uśmiechem.
Kacper skakał z radości. Nagle przypomniał sobie o jednym:
– Mamo, gdzie jest Święty Mikołaj?
Mama zaśmiała się i powiedziała:
– Święty Mikołaj przygotowuje prezenty dla dzieci!
– Dla mnie też? – zapytał Kacper z wielkimi oczami.
– Tak, Kacper! Musisz być grzeczny! – odpowiedziała mama.
Kacper pomyślał.
– A jak Mikołaj przyjedzie?
Mama odpowiedziała:
– Przyjedzie saniami, z reniferami.
– Renifery? – Kacper był zachwycony.
– Tak! I będzie miał duży worek z prezentami!
Kacper skakał jeszcze bardziej.
– Chcę zobaczyć Mikołaja!
Mama się uśmiechnęła.
– Może zasniesz i obudzisz się z prezentem?
Kacper pokiwał głową.
– Dobrze! Idę spać!
I tak Kacper zasnął, marząc o Mikołaju i reniferach. Grudniowa noc była magiczna.