Mała Hania miała trzy lata. Hania lubi śnieg. Śnieg sypie: puf, puf. Hania zakłada ciepły szalik. „Hop!” mówi i biegnie.
Dom świeci światłem. Choinka stoi w kącie. Bombki błyszczą: cicho, cicho. Hania dotyka jednej bombki. „Toc-toc” robi ręka o szkło. Mama się śmieje. Tata śpiewa cicho: la, la.
W kuchni pachnie ciastem. Hania pomaga mieszać. Mieszaj, mieszaj, „plum, plum”. Ciasto składa się w miłe ciasteczka. Hania daje jedno misowi. Miś mówi „mniam” w myśli. Wszyscy jedzą. Ciepło idzie w brzuchu i w sercu.
Na dworze słychać dzwonki. Dzwonki: ding-dong. Dzieci idą do domu babci. Babcia daje skarpetki. Skarpetki są miękkie. Hania wkłada jedną. Kolana są ciepłe. „Będę biegać” mówi Hania. Tata mówi: „Baw się z nami”.
Przy choince jest list dla Świętego. Hania rysuje gwiazdkę. Gwiazdka świeci w oknie. Noc jest jasna. Gwiazdka mruga. Hania kładzie głowę na poduszce. Słyszy szum śniegu i śpiew. Śpiew to kołysanka. Hania zasypia spokojnie.
Wszyscy są razem i jest ciepło, jasne i miło.
Świąteczna miłość jest małym światłem, które ogrzewa serce.