Na podwórku mieszkał kogut o imieniu Koko. Koko był bardzo ciekawski i zawsze miał mnóstwo pomysłów. Pewnego dnia, Koko zobaczył swojego najlepszego przyjaciela, kota Felka, leżącego na trawie.
– Cześć, Felku! – zawołał Koko. – Co robisz?
– Leżę i się opalam, Koko – odpowiedział Felek, przeciągając się. – A ty?
– Chcę zrobić coś szalonego! – krzyknął Koko, skacząc w górę. – Może polecimy w kosmos?
– W kosmos? – Felek spojrzał na Koko z niedowierzaniem. – Ale jak?
– Użyjemy rakiety! – zawołał Koko. – Zbudujemy ją z gałęzi i starych pudełek!
Felek zaczął się śmiać. – To świetny pomysł! Ale co z silnikami?
Koko zamyślił się. – Zrobimy silniki z… z marchewek! – zaproponował. – Marchewki są szybkie!
– Szybkie? – Felek się roześmiał. – Chyba tylko w moim brzuszku!
Obaj przyjaciele zaczęli zbierać gałęzie i pudełka. Koko skakał, a Felek biegał dookoła. Wkrótce zbudowali swoją rakietę. Była ogromna, ale wyglądała trochę krzywo.
– Gotowe! – krzyknął Koko. – Wsiadajmy!
Felek wskoczył do środka. – Ale co z odpaleniem? – zapytał.
Koko z entuzjazmem odpowiedział: – Po prostu krzyknijmy „Lecimy!”.
I tak obaj zaczęli krzyczeć: – Lecimy! Lecimy!
Rakieta nie poleciała daleko, ale obaj przyjaciele byli szczęśliwi. Śmiali się i bawili, bo najważniejsze, że mieli siebie.