Magiczne Święta
W grudniowy poranek, w małym miasteczku o nazwie Zimowice, mieszkał mały chłopiec o imieniu Kuba. Kuba miał trzy lata i był bardzo ciekawski. Jego ulubionym zajęciem było patrzenie przez okno, obserwując padający śnieg.
„Mamo, mamo!” – zawołał Kuba, skacząc z radości. „Śnieg pada! Będzie biała Wigilia!”
„Tak, kochanie!” – odpowiedziała mama, uśmiechając się. „Musimy przygotować się do Świąt. Jutro przyjdzie Mikołaj!”
Kuba nie mógł w to uwierzyć. „Mikołaj? Naprawdę? A co przyniesie?”
„Prezenty, przytulanki i może jakieś słodycze!” – powiedziała mama z szerokim uśmiechem.
Kuba podskoczył z podekscytowania. „Muszę się przygotować! Gdzie są moje skarpetki? Muszę je powiesić na kominku!”
Mama zaśmiała się. „Kuba, św. Mikołaj będzie miał na pewno swoje ulubione skarpetki. Ale możesz powiesić swoje też!”
Kuba pobiegł do swojego pokoju i przyniósł wielką, czerwoną skarpetkę. „Zobacz, mamo! Czy to wystarczy?”
„Oczywiście, że tak!” – odpowiedziała mama, pomagając mu zawiesić skarpetkę nad kominkiem. „Teraz musimy jeszcze przygotować ciasto.”
„Jakie ciasto?” – zapytał Kuba, zaintrygowany.
„Piernikowe! Będziemy je dekorować razem!” – powiedziała mama, a Kuba skakał z radości.
Przygotowania do Wigilii
Kiedy skończyli robić ciasto, Kuba poczuł się bardzo zmęczony. „Mamo, a co jeśli Mikołaj nie przyjdzie?” – zapytał zmartwiony.
„Nie martw się, Kuba. Mikołaj na pewno przyjdzie. A jeżeli będziesz grzeczny i będziesz spał przez całą noc, dostaniesz super prezenty!” – powiedziała mama, głaszcząc go po głowie.
Kuba zamyślił się. „Co mogę zrobić, żeby być grzeczny?”
„Możesz pomóc mi sprzątać i być miłym dla wszystkich!” – odpowiedziała mama, a Kuba kiwnął głową.
Późnym popołudniem, kiedy dom był już udekorowany, a pachnące ciasto leżało w kuchni, Kuba poszedł do swojego pokoju. Wziął swoją ulubioną zabawkę, misia o imieniu Tofik.
„Tofik, musimy być grzeczni! Mikołaj przyjdzie!” – powiedział Kuba, tuląc misia.
Nagle drzwi otworzyły się, a do pokoju weszła jego najlepsza przyjaciółka, Zosia. „Cześć, Kuba! Co robisz?”
„Czekamy na Mikołaja!” – odpowiedział Kuba.
„Też się szykuję! Mama mówiła, że Mikołaj przyniesie mi lalkę!” – powiedziała Zosia z szerokim uśmiechem.
„Kto wie, co przyniesie mnie? Może rower?” – Kuba zaczął marzyć głośno.
„Ale Kuba, masz dopiero trzy lata! Może Mikołaj przyniesie ci coś innego, na przykład klocki?” – odpowiedziała Zosia, a oboje zaczęli się śmiać.
Kiedy robiło się ciemno, mama zawołała ich na kolację. „Czas na Wigilię!” – powiedziała. Kuba i Zosia zjedli pyszne potrawy, a potem zaśpiewali kolędy.
„Jaka to piękna noc!” – powiedział Kuba, patrząc za okno. „Czy widzisz gwiazdy?”
„Tak! Ale nie widzę Mikołaja!” – odpowiedziała Zosia, przyglądając się niebu.
„Może Mikołaj jest już w drodze!” – stwierdził Kuba.
Po kolacji, Kuba poszedł do swojego pokoju i przygotował się do snu. „Muszę być grzeczny, żeby Mikołaj przyniósł mi prezent” – mówił sobie w myślach.
Przybycie Mikołaja
W nocy, kiedy Kuba spał, na niebie świeciła pełnia. Wszędzie było cicho, a śnieg pokrywał wszystko białym puchem. Nagle słychać było dźwięk dzwonków!
Kuba obudził się i usłyszał: „Ho, ho, ho! Kto tu jest grzeczny?”
Kuba otworzył oczy. „Mikołaj?” – szepnął. Wyjrzał przez okno i zobaczył ogromnego, czerwonego sań z reniferami.
„Tak, to ja!” – odpowiedział Mikołaj, machając dłonią. „Przyniosłem prezenty dla wszystkich grzecznych dzieci!”
Kuba zeskoczył z łóżka i pobiegł do salonu. Zosia była już tam, a pod choinką leżały pięknie zapakowane prezenty.
„Zobacz, Zosiu!” – zawołał Kuba. „Mikołaj przyszedł!”
„Wow! Jakie to piękne!” – powiedziała Zosia, a ich oczy zabłysły z radości.
Kuba i Zosia zaczęli otwierać prezenty. Kuba znalazł kolorowe klocki, a Zosia otrzymała śliczną lalkę.
„Dziękujemy, Mikołaju!” – zawołali w zgodzie.
Mikołaj uśmiechnął się. „Pamiętajcie, dzieci, że najważniejsze jest bycie miłym i pomocnym dla innych. To sprawia, że Święta są magiczne!”
„Obiecujemy!” – powiedział Kuba z zapałem.
I tak, w małym miasteczku Zimowice, zapanowała prawdziwa magia Świąt. Kuba, Zosia i wszyscy ich bliscy cieszyli się z prezentów i wspólnie spędzili cudowny czas. A Mikołaj zniknął w nocy, zostawiając za sobą jedynie dźwięk dzwonków i ślad na śniegu.
Koniec.