Przygotowania do Pikniku
W pewnym pięknym lesie żyła sobie marmotka o imieniu Mela. Mela była bardzo energiczna i lubiła spędzać czas z przyjaciółmi. Zebrała swoich dwóch najlepszych przyjaciół: wesołego królika o imieniu Kiki i mądrego lisa, który nazywał się Leon.
Pewnego dnia, Mela powiedziała:
– Słuchajcie, mam genialny pomysł! Zrobimy piknik w lesie!
Kiki podskoczył z radości.
– Piknik! Super! Co będziemy jeść?
Leon, który zawsze miał głowę pełną pomysłów, dodał:
– Możemy zrobić sałatkę z leśnych owoców! A ja przyniosę trochę orzechów.
Mela uśmiechnęła się szeroko.
– Świetny pomysł, Leon! A ja przyniosę swoje ulubione kanapki z trawą!
Kiki zasiadł na trawie, z zapałem rysując w powietrzu swoje marzenia.
– A ja przyniosę marchewki! Uwielbiam marchewki!
Wszyscy zgodzili się i zaczęli planować swój piknik. Mela powiedziała:
– Spotkamy się w sobotę o dziesiątej rano przy stawie. Będzie zabawa!
Przygotowania
Kiedy nadszedł dzień pikniku, Mela zbudziła się wcześnie. W jej małym domku było pełno zapachów świeżo upieczonego chleba i pachnących ziół. Mela uśmiechnęła się i powiedziała:
– Dziś będzie wspaniały dzień!
Zaczęła pakować swoje kanapki. Włożyła do koszyka kawałki trawy, zioła i kilka jagód. Gdy skończyła, poszła do stawu.
Tam już czekał Kiki, który trzymał w łapkach wielką torbę pełną marchewek.
– Hej, Mela! Spóźniłaś się! – krzyknął z uśmiechem.
– Nieprawda! – odpowiedziała Mela, przewracając oczami. – Jestem punktualna!
W tym momencie pojawił się Leon, niosąc ze sobą duży kosz orzechów.
– Cześć przyjaciele! Gotowi na piknik? – zapytał.
Kiki skakał z radości.
– Tak! Ale najpierw musimy znaleźć idealne miejsce!
Mela spojrzała wokoło.
– Może tam, pod tym dużym drzewem? Jest cień i jest bardzo ładnie!
Leon skinął głową.
– To świetny pomysł! Chodźmy!
Gdy dotarli na miejsce, zaczęli rozkładać swoje jedzenie. Kiki postawił torbę z marchewkami, a Leon rozpakował orzechy.
Mela ułożyła kanapki na dużym liściu.
– Teraz czas na jedzenie! – zawołała.
Piknik Pełen Śmiechu
Kiedy zaczęli jeść, Kiki nagle zawołał:
– Ale pyszne! Mela, twoje kanapki są najlepsze!
Mela zaczerwieniła się z dumy.
– Dziękuję! A twoje marchewki są soczyste!
Leon wziął orzech i powiedział:
– A moje orzechy są najlepsze do chrupania!
W tym momencie Kiki postanowił zrobić mały żart. Wziął marchewkę i trzymał ją jak mikrofon.
– Uwaga! Uwaga! Mam ważne ogłoszenie! – krzyczał, udając, że jest spikerem.
Mela parsknęła śmiechem.
– Co ogłaszasz, Kiki?
– Ogłaszam, że dzisiaj jest Dzień Marchewki! Każdy musi zjeść przynajmniej jedną marchewkę! – odpowiedział Kiki, pokazując marchewkę do góry.
Leon zaśmiał się głośno.
– A co jeśli nie lubię marchewek?
Kiki uśmiechnął się.
– W takim razie dostaniesz karę! Musisz tańczyć jak marchewka!
Mela zaczęła klaskać.
– Tak, tak! Taniec marchewki!
Leon z uśmiechem poddał się.
– Dobrze, dobrze! Tylko niech nikt tego nie nagrywa!
Zaczęli tańczyć, a Kiki skakał w kółko, trzymając marchewkę w powietrzu. Mela śmiała się do łez.
Po chwili Kiki przestał tańczyć i powiedział:
– A teraz kto jest głodny?
Mela, trzymając ulubioną kanapkę, odpowiedziała:
– Ja, ja, ja!
Leon dodał:
– Ja też! Orzechy byłyby świetnym dodatkiem!
Zaraz potem znów wszyscy zaczęli jeść, a śmiech roznosił się po lesie.
– Ten piknik jest najlepszy w historii! – zawołała Mela, uśmiechając się szeroko.
Wszyscy zgodzili się, a ich radosne okrzyki uniosły się ku niebu. I tak, w sercu lasu, pośród drzew, kwiatów i śpiewu ptaków, trwała najwspanialsza przygoda, pełna jedzenia i śmiechu.