Pewnego słonecznego dnia, w małym lesie, mieszkał jeżyk o imieniu Hektor. Hektor był bardzo ciekawskim jeżykiem. Lubił odkrywać nowe rzeczy.
„Cześć, Hektor!” – zawołała jego przyjaciółka, wesoła wiewiórka o imieniu Wiktoria. „Co robisz dzisiaj?”
Hektor spojrzał na nią swoimi małymi, błyszczącymi oczkami. „Myślę o zrobieniu pikniku! Chcesz przyjść?”
„Piknik? Super!” – krzyknęła Wiktoria, skacząc z radości. „A co przyniesiesz?”
Hektor uśmiechnął się szeroko. „Przyniosę dużo smakołyków! A ty?”
„Ja przyniosę orzeszki!” – odpowiedziała Wiktoria, zerkając w górę na drzewo.
Wkrótce dołączył do nich ich przyjaciel, zrzędliwy, ale zabawny zając o imieniu Zenek. „Co tu się dzieje?” – zapytał, składając uszy.
„Robimy piknik!” – odpowiedziała Wiktoria. „Chcesz do nas dołączyć?”
Zenek zamyślił się. „Piknik? A co będzie na deser?”
„Będą truskawki!” – krzyknął Hektor.
„Truskawki? To ja idę!” – zawołał Zenek, skacząc w górę.
Wszyscy trzej przyjaciele zebrali swoje przysmaki i usiedli na trawie. Hektor, Wiktoria i Zenek zaczęli jeść.
„Mniam, jakie pyszne!” – powiedział Hektor, oblizując kolce.
„I jakie śmieszne!” – dodała Wiktoria, gdy orzeszki spadały jej z łapek.
„Mam pomysł!” – zawołał Zenek. „Zróbmy wyścig! Kto najszybciej zje truskawki!”
„Zgoda!” – krzyknęli Hektor i Wiktoria.
I tak zaczęli wyścig. Hektor zjadł truskawkę, Wiktoria skakała, a Zenek biegał jak szalony.
„Wygrywam!” – krzyczał Zenek, ale nagle potknął się o swoje uszy!
Wszyscy zaczęli się śmiać. „Zenek, jesteś najszybszym zającem na świecie, ale twoje uszy są za długie!”
„Tak, tak!” – zgodził się Zenek, śmiejąc się razem z przyjaciółmi.
I tak spędzili resztę dnia, jedząc, śmiejąc się i ciesząc się przyjaźnią.