Mały Jaś skakał po domu. "Będzie Boże Narodzenie!" krzyczał radośnie. Mama wieszała ozdoby. "Jaś, czy pomożesz?" zapytała. "Tak, mamo!" odpowiedział Jaś.
Jaś wziął złotą bombkę. "Piękna!" powiedział. Mama uśmiechnęła się. "O, a co to?" zapytała, wskazując na starą skrzynkę. Jaś podbiegł. Skrzynka była zamknięta. "Otwieraj!" krzyknął. Mama pomogła mu. Skrzynka się otworzyła. W środku były kolorowe światełka!
"Wow!" powiedział Jaś. "Co z nimi zrobimy?" Mama mrugnęła. "Użyjemy ich do dekoracji!"
Jaś wziął światełka i zaczęli wieszać je wokół drzwi. "Będzie pięknie!" mówił. Potem poszli do szkoły. Tam przyjaciele Jasia, Kasia i Antek, też dekorowali. "Cześć, Jaś!" krzyknęli.
"Widzicie moje światełka?" zapytał. "Są magiczne!" Kasia zaśmiała się. "Niech zaświecą!" Antek przycisnął przycisk. Światełka migały jak gwiazdy!
"Świetnie!" krzyknęli wszyscy. Potem zaczęli śpiewać kolędy. "Cicha noc, święta noc..." Jaś śpiewał najgłośniej. Wszyscy tańczyli.
Kiedy wrócili do domu, mama czekała z ciasteczkami. "Czy macie dużo radości?" zapytała. "Tak, mamo!" odpowiedział Jaś.
"To jest czas dzielenia się," dodała mama. "I miłości." Jaś uśmiechnął się szeroko. "Lubię Boże Narodzenie!"
Wszystko było pełne świateł, śpiewu i miłości. To był najszczęśliwszy dzień!