W małym miasteczku, w zimowy poranek, Mała Ania wstała z łóżka. Patrzyła przez okno. "Ale zimno!" – pomyślała. Za oknem była biała, puszysta śnieżna pokrywa. Śnieg świecił w słońcu jak diamenty. Mała Ania była bardzo podekscytowana.
Miała na sobie ciepły kombinezon i kolorowe rękawiczki. "Mama, mama!" – wołała. "Chcę na dwór!" Mama uśmiechnęła się i powiedziała: "Dobrze, Aniu. Ubierzemy się ciepło i wyjdziemy na śnieg!"
Na dworze Ania skakała z radości. "Zobacz, mamo! Śnieg!" – krzyczała. Śnieg był zimny i miękki. Ania dotknęła go małą rączką. "Jaki śnieg!" – powtarzała. "Puszysty! Zimny!"
Ania zobaczyła swojego przyjaciela, Jasia. "Jasiu, chodź do mnie!" – wołała. Jaś biegał do niej, z radością w oczach. "Zrobimy bałwana!" – zaproponował. Ania kiwnęła głową. "Tak! Bałwan!"
Razem zaczęli zbierać śnieg. "Śnieg jest zimny!" – powiedziała Ania. "Tak, ale jest też bardzo fajny!" – odpowiedział Jaś. Ulepili dużego bałwana. Miał marchewkowy nos i guziki z kamyków. Ania śmiała się głośno. "Patrz, mamo! Bałwan!"
Potem Ania i Jaś postanowili zrobić śnieżne anioły. Kładli się na śniegu i machali rączkami. "Patrz! To anioł!" – krzyczała Ania. "Zróbmy więcej!" – mówił Jaś. I tak stworzyli całą gromadę śnieżnych aniołów.
Zimowy dzień był pełen radości. Ania czuła się szczęśliwa, bawiąc się ze swoim przyjacielem. "Zima jest piękna!" – mówiła. "Tak, zimą jest dużo przygód!" – zgodził się Jaś.
Kiedy słońce zaczęło zachodzić, Ania powiedziała: "Czas wracać do domu." Mama czekała z gorącą czekoladą. "Jak było na dworze?" – zapytała. "Super!" – odpowiedziała Ania. "Zrobiliśmy bałwana i anioły!"
Mama uśmiechnęła się. "Cieszę się, że się bawiłaś. Zimowe dni są magiczne." Ania przytuliła mamę i pomyślała, jak wspaniale jest dzielić radość z bliskimi.
Na koniec dnia Ania zasnęła w swoim łóżeczku, marząc o śniegu i przygodach. Zima była cudowna, a ona była szczęśliwa.