Za oknem jest zima. Białe płatki spadają: „plum, plum”. Dzień jest krótki. W pokoju jest ciepło.
Są trzy maluszki. Ola, Janek i Kuba. Mają po roczku. Siedzą na dywanie. Mama podaje czapki. „Hop, zakładamy”, mówi. Tata daje rękawiczki. „Cyk, cyk”, robi rzep.
Dzieci idą na dwór z mamą i tatą. Powietrze jest zimne. Ola dotyka śniegu. „Brr”, mówi cicho. Mama mówi: „To śnieg. Jest zimny. Masz rękawiczki”. Ola kiwa głową.
Janek robi małą kulkę. „Turlu, turlu”. Kuba też. „Hop!”. Kulki rosną. „O, bałwan!”, mówi tata. Dzieci śmieją się: „Ha, ha”. Nos jest z marchewki. „Chrup”, mówi Kuba i tylko patrzy.
Potem idą do parku. Drzewa są białe. Ptaki ćwirkają. „Ćwir, ćwir”. Dzień robi się ciemny. Mama mówi: „Wracamy”. Dzieci jadą w wózku. Kółka robią: „szur, szur”.
W domu pachnie zupa. „Mniam”, mówi Janek. Tata robi kakao. „Chlap, chlap” w kubku. Ola tuli koc. Kuba przytula misia. Mama czyta krótką książkę. Dzieci mrugają i zasypiają.
Morał: Zima bywa chłodna, a ciepłe ubranie i bliskość pomagają czuć się dobrze.