Mały Jaś wstał rano. Za oknem biało. Śnieg cicho sypie. Dzień jest krótki. Mama robi ciepłą herbatę. Tata zakłada mu miękki szalik. Jaś uśmiecha się. Jest mu ciepło.
Idą na spacer. Buty robią „stuk, stuk” na śniegu. Mróz szczypie w nos, ale szalik chroni. Jaś pokazuje palcem ślady świnki i ptaka. „Patrz, ślad” — mówi. Mama wskazuje na białe gałęzie. „Wyglądają jak koronkowe drzewo” — mówi cicho.
Jaś poznaje zimę. Uczy się robić fartusza śniegowego. Bierze trochę śniegu. Trzyma w dłoniach. Śnieg jest zimny. Trochę topnieje na palcach. Tata daje rękawiczki. Jaś z radością wkłada ręce. Czuje miękkość wełny. Jest spokojny.
Spotykają sąsiadkę z koszykiem. W domu jest ciepło. W oknie stoi świeca. Światło jest żółte i miękkie. Jaś słucha opowieści o prostych rzeczach. O tym, jak roślinki śpią pod śniegiem. O tym, jak ptak szuka ziaren. Jaś kiwa głową. Rozumie, że zimą wszystko ma swój rytm.
Wrócili do domu. Jaś myje ręce. Pije ciepłe kakao. Mama przykrywa go kocem. Tata czyta krótką bajkę. Głos taty jest niski i spokojny. Jaś powoli zamyka oczy. Myśli o białym polu i śladach w śniegu. Czuje, że nie jest samotny. Czuje, że jest bezpieczny.
Przed snem Jaś patrzy przez szybę. Widzi małe światełka na drzewie. Mróz maluje wzór na szybie. Jaś szepcze: „Lubię zimę”. Mama całuje go w czoło. Tata tuląc mówi: „Jutro znowu pójdziemy na spacer”.
Morał: Zima jest zimna, ale z bliskimi staje się ciepła i bezpieczna.