Deszczowa noc u Antka
Antek leżał w swoim łóżku, przykryty miękką kołderką w niebieskie samochodziki. W pokoju było już ciemno, tylko mała lampka przy łóżku świeciła ciepłym światłem. Za oknem padał deszcz. Kropelki cicho stukały w szybę. "Tik-tak, tik-tak", słychać było ich spokojny rytm.
Mama cicho weszła do pokoju. Miała na sobie kolorową piżamę w żółte gwiazdki. Uśmiechnęła się do Antka.
– Cześć, maluszku. Wszystko w porządku?
Antek otulił się mocniej kołderką. Popatrzył na okno, gdzie krople deszczu ślizgały się po szybie. Pokój był trochę ciemny. Czuł się dziwnie. W ciemności wszystko wydawało się inne.
– Mamusiu, boję się ciemności – wyszeptał cicho.
Mama usiadła na łóżku obok niego. Pogłaskała Antka po głowie.
– Rozumiem cię, kochanie. Ciemność może wydawać się dziwna. Ale ciemność to tylko brak światła. Nic złego nie kryje się w ciemności.
Antek spojrzał na mamę.
– Ale wtedy rzeczy wyglądają inaczej. Są cienie… i nie widać wszystkiego.
Mama przytuliła go ciepło.
– Wiesz, Antek, kiedy jest ciemno, nasze oczy trochę muszą się przyzwyczaić. Gdy zamkniesz oczy, robi się jeszcze ciemniej, prawda? A mimo to nie dzieje się nic złego.
Antek zamknął oczy na chwilę i zaraz je otworzył. Uśmiechnął się nieśmiało.
– To prawda, nic się nie stało.
Za oknem deszcz stukał w szybę coraz ciszej. Antek słuchał przez chwilę.
– Mamusiu, słyszysz deszcz? On nie boi się ciemności.
Mama się zaśmiała.
– Masz rację! Deszcz nie boi się ciemności. Kropelki tańczą na szybach nawet wtedy, gdy jest noc.
Antek wyjął z półki swojego ulubionego misia, Brunka. Przytulił go mocno.
– Brunek ze mną nie boi się ciemności.
Mama pogłaskała Brunka po głowie.
– Brunek pilnuje cię całą noc! A ja zostawię ci lampkę nocną, żeby było trochę jaśniej.
Antek kiwnął głową.
– Dobrze, proszę, niech lampka świeci.
Mama poprawiła kołderkę Antka.
– Zobacz, co jeszcze możemy zrobić. Czy chcesz zajrzeć pod łóżko razem ze mną?
Antek zgodził się. Mama podniosła kołderkę i razem z Antkiem zerknęli pod łóżko.
– Nikogo tam nie ma – powiedział Antek z ulgą.
Mama się uśmiechnęła.
– Widzisz? Wszystko jest takie samo jak za dnia. W ciemności nic się nie zmienia, tylko nie widać tego tak dobrze. Możemy też posłuchać, jakie dźwięki słyszymy nocą, kiedy pada deszcz.
Antek zamknął na chwilę oczy i nasłuchiwał. Słyszał ciche stukanie deszczu, oddech mamy i swoje własne serduszko.
– To miłe dźwięki – szepnął.
Mama przytuliła go jeszcze mocniej.
– Ciemność potrafi być przyjemna, jeśli się dobrze wsłuchasz. To czas na odpoczynek i marzenia.
Zabawa w cienie
Mama zapaliła małą latarkę. Usiadła z Antkiem na łóżku. Pochylała latarkę, a światło tworzyło na ścianie zabawne cienie. Mama poruszała ręką.
– Popatrz, Antek. To zając!
Na ścianie pojawił się cieniowany kształt. Antek zachichotał.
– A to piesek! – powiedział, robiąc palcami uszy.
Mama pokiwała głową.
– Brawo! Cienie to tylko zabawa światła i ciemności. Gdy brakuje światła, wszystko wygląda inaczej, ale wciąż jest takie same.
Antek próbował zrobić motyla, a potem serduszko.
– Ciemność to nie wszystko straszne – uśmiechnął się.
Mama zgasiła latarkę, zostawiła tylko lampkę nocną.
– Wiesz, możemy zawsze zapalić lampkę, poprosić Brunka o towarzystwo i słuchać deszczu. Nawet w ciemności jesteś bezpieczny. Jestem blisko, zawsze przy tobie.
Antek poczuł się pewniej. Było mu ciepło. Krople deszczu stukały łagodnie.
Senny odpoczynek
Mama przykryła Antka kołderką po samą szyję. Brunek leżał obok.
Mama szepnęła:
– Jesteś dzielny, Antek. Każdej nocy można się czegoś nowego nauczyć. A kiedy rano otworzysz oczy, wszystko znów będzie jasne.
Antek ziewnął.
– Dobranoc, mamusiu. Dobranoc, Brunek.
Mama pocałowała Antka w czoło. Posiedziała jeszcze chwilę, aż Antek zamknął oczy.
Deszcz śpiewał kołysankę. Lampka świeciła miękko. Ciemność już nie była taka straszna. Była cicha, spokojna i przyjazna.
Antek zasnął, śniąc o kolorowych światłach i kroplach deszczu. Mama uśmiechnęła się i wyszła cichutko z pokoju.
Pokój był bezpieczny, cieplutki i spokojny. Ciemność stała się przyjaciółką, a Brunek i lampka czuwali do rana.