Rozdział 1: Misja boomerang
Gabrysia siedziała na kanapie i niecierpliwie machała nogami. Jej młodszy brat Staś kręcił się jak bączek wokół stołu, szukając swojego ulubionego samochodu, który – jak twierdził – „sam się zgubił”. Tymczasem Gabrysia miała zupełnie inne plany niż szukanie zabawek. Na kolanach trzymała swoje najnowsze dzieło: boomerang zrobiony z kartonu po płatkach śniadaniowych i taśmy klejącej. Wyglądał niepozornie, ale Gabrysia była pewna, że to idealne narzędzie do realizacji jej najnowszej, supertajnej misji.
– Staś, patrz, co mam! – rzuciła, machając boomerangiem tuż przed nosem brata.
Staś uniósł brwi, a potem zrobił minę, jakby właśnie odkrył skarb.
– Ooo, ty znowu coś kombinujesz! – wykrzyknął i rzucił się w stronę Gabrysi.
Gabrysia tylko się roześmiała i odsunęła na bok.
– Spokojnie, to nie dla ciebie. Tym razem mam plan, który rozśmieszy nawet naszą poważną siostrę Jolkę.
Staś spojrzał podejrzliwie, ale nie mógł powstrzymać uśmiechu. Wizja rozbawienia Joli, ich nastoletniej siostry, która niemal zawsze była poważna jak nauczyciel matematyki na sprawdzianie, była kusząca.
Rozdział 2: Plan Gabrysi
Gabrysia zebrała rodzeństwo w swoim pokoju, zamknęła drzwi i ściszyła głos do szeptu, jakby opowiadała tajemnice wszechświata.
– Słuchajcie, dziś wieczorem robimy operację „Boomerangowy Śmiech”. – Uniosła kartonowy boomerang niczym magiczną różdżkę. – Rzucimy go, kiedy Jolka będzie rozmawiać przez telefon z koleżanką. Boomerang pojawi się nagle obok niej, a ona się zdziwi… a potem się roześmieje, bo zobaczy, że to tylko nasz śmieszny wynalazek!
– A jeśli się obrazi? – zapytała Ania, najmłodsza z rodzeństwa, która zawsze martwiła się o wszystko.
– Nie obrazi się! – zapewniła Gabrysia. – To tylko niewinny żart. Jolka lubi się śmiać, tylko czasem o tym zapomina.
Staś już nie mógł usiedzieć na miejscu.
– Kiedy zaczynamy? – zapytał, podsuwając się bliżej drzwi.
– Po kolacji. Musicie się dobrze ukryć i czekać na mój znak. – Gabrysia uśmiechnęła się tajemniczo.
Rozdział 3: Kolacja pełna napięcia
Przy stole panowała napięta cisza. Gabrysia udawała, że jest bardzo zainteresowana zupą pomidorową, Staś wpatrywał się w Jolkę jak detektyw w podejrzanego, a Ania niepewnie oblizywała łyżkę. Tylko Jolka niczego się nie domyślała, zajęta pisaniem wiadomości na telefonie.
Tata spojrzał na dzieci z lekkim uśmiechem.
– Coś wy dziś tacy grzeczni? – mruknął podejrzliwie.
– My… bardzo polubiliśmy zupę – wymamrotała Gabrysia, starając się wyglądać naturalnie.
– Mhm… coś tu się kroi – zażartował tata, kiwając głową.
Gabrysia ukradkiem puściła oko Stasiowi, który ledwo powstrzymał chichot.
Rozdział 4: Boomerang w akcji
Po kolacji Jolka zniknęła w swoim pokoju. Słychać było jej głos przez zamknięte drzwi – rozmawiała z Martą, swoją najlepszą koleżanką, o czymś bardzo ważnym (czyli, jak zwykle, o nowych butach i śmiesznych memach).
Gabrysia, Ania i Staś czekali w korytarzu, przyczajeni niczym ninja. Gabrysia ścisnęła boomerang w dłoni.
– Gotowi? – szepnęła.
– Gotowi! – Staś aż podskoczył z emocji.
Gabrysia powolutku otworzyła drzwi do pokoju Joli. Wsunęła głowę i zobaczyła siostrę siedzącą tyłem do drzwi, z telefonem przy uchu.
– Teraz albo nigdy – pomyślała.
Nabrała powietrza, zamachnęła się i rzuciła boomerangiem. „Bziuuum!” – boomerang śmignął przez pokój i… odbił się od poduszki, po czym niezdarnie zatoczył łuk i wylądował na głowie pluszowego misia.
Jolka odwróciła się gwałtownie.
– Co to było?! – zapytała, robiąc wielkie oczy.
Gabrysia, nie mogąc się powstrzymać, wybuchła śmiechem. Staś i Ania zawtórowali jej z korytarza. Jolka przez chwilę wyglądała na zaskoczoną, potem zobaczyła boomerang i… zaczęła się śmiać!
– Wy to macie pomysły! – powiedziała, kręcąc głową z rozbawieniem.
Rozdział 5: Śmiech to zdrowie
Jolka nawet nie była zła. Powiedziała koleżance przez telefon:
– Muszę kończyć, bo rodzeństwo właśnie przetestowało na mnie nową broń masowego śmiechu.
Po czym rozłączyła się i posłała Gabrysi uśmiech.
– Możecie mi zdradzić sekret tej konstrukcji? – zapytała, podnosząc boomerang z podłogi.
Gabrysia, Staś i Ania przycupnęli na dywanie wokół Joli i wspólnie zaczęli analizować, co zrobić, żeby kartonowy boomerang naprawdę wracał.
– Może dodać skrzydełka z folii? – zaproponował Staś.
– Albo nakleić na niego naklejki z jednorożcami! – podsunęła Ania.
Gabrysia poczuła, że misja się powiodła – nie tylko rozbawili Jolkę, ale cała rodzina śmiała się teraz razem.
Rozdział 6: Nocne podsumowanie
Wieczorem w domu było znacznie ciszej, ale śmiech jeszcze odbijał się echem w głowach dzieci. Gabrysia leżała w łóżku i uśmiechała się pod nosem, przypominając sobie minę Joli, kiedy zobaczyła boomerang na głowie misia. Zza ściany słychać było ciche rozmowy rodzeństwa.
Staś wparował jeszcze na chwilę do jej pokoju.
– Gabryśka, jutro też coś wymyślimy? – zapytał z nadzieją.
Gabrysia zachichotała.
– Może… Ale niech Jolka trochę odpocznie.
Staś przeciągnął się, ziewnął i wrócił do siebie.
Gabrysia westchnęła z satysfakcją, wtuliła się w kołdrę i zamknęła oczy. Wiedziała, że jutro świat znowu będzie pełen śmiechu – wystarczy tylko dobry pomysł, i… trochę kartonu.
Za oknem księżyc mrugał do niej przyjaźnie. Rodzeństwo, szczęśliwe i rozbawione, spało spokojnie, a boomerang z kartonu czekał grzecznie na kolejne zwariowane przygody.