W cyrku, wesołym cyrku, była mała dziewczynka o imieniu Zosia. Zosia miała osiemnaście miesięcy i kochała kolorowe balony, śmiech i magiczne sztuczki. Pewnego dnia, Zosia poszła do cyrku ze swoją mamą.
„Wow!” – zawołała Zosia, gdy zobaczyła wielki namiot. Namiot był czerwony i żółty, jak słoneczko. W środku były błyszczące światła i wesołe dźwięki. Zosia była bardzo podekscytowana!
Nagle zobaczyła młodego akrobatę. Miał na sobie błyszczący kostium i uśmiech. Akrobata skakał, obracał się i robił wspaniałe figury. „Patrz, Zosiu!” – krzyknął akrobata. „Skacz ze mną!” Zosia podskoczyła z radości.
„Skacz! Skacz!” – wołała Zosia, a akrobata skakał coraz wyżej. Wszyscy w cyrku śmiali się i klaskali w dłonie. Zosia również klaskała, bo było wesoło.
Potem akrobata powiedział: „Zosia, spróbuj zrobić taki sam skok!” Zosia spróbowała, ale upadła na miękką poduszkę. „Bum!” – usłyszeli wszyscy, a Zosia zaczęła się śmiać.
„To było zabawne!” – powiedziała Zosia, a akrobata uśmiechnął się do niej. „Jeszcze raz!” – krzyknęła i znowu skoczyła.
Cyrk był pełen radości. Zosia, mama i akrobata bawili się wspólnie. Wszyscy tańczyli, skakali i śmiali się. Cyrk był magiczny, a Zosia była najszczęśliwsza na świecie.
Kiedy cyrk się kończył, Zosia powiedziała: „Dziękuję, dziękuję!” Akrobata pomachał jej na pożegnanie. „Do zobaczenia, Zosiu! Przyjdź znów!”
Zosia wróciła do domu z uśmiechem, marząc o kolejnej wizycie w cyrku. To był dzień pełen radości, śmiechu i akrobatycznych skoków!