W małym lesie, gdzie śnieg padał cicho jak puch, mieszkał mały biały króliczek o imieniu Kicek. Kicek miał miękkie futerko, a jego uszka były zawsze podniesione, gotowe usłyszeć każde „hop” i „stuk” w lesie. Był to dzień przed Świętami Bożego Narodzenia i Kicek bardzo się cieszył.
„Chcę zobaczyć choinkę!” – powiedział Kicek do siebie i skoczył, hop, hop, przez śnieg. W lesie wszyscy byli zajęci przygotowaniami do Świąt. Wiewiórka Basia wieszała orzeszki na gałązkach, a ptaszki ćwierkały wesołe piosenki: „Ćwir, ćwir, wesołych świąt!”
Kicek pomknął dalej i zobaczył, jak niedźwiedź Bartek ozdabia choinkę. „Cześć, Bartku! Pomogę!” – zawołał wesoło Kicek. „Dziękuję, Kicku!” – odpowiedział Bartek i podał krajki z czerwonymi jabłkami. Kicek z radością zawiesił je na choinkowych gałązkach, hop, hop, na paluszkach.
Kiedy choinka była już pięknie przystrojona, wszyscy wokół niej zrobili koło i zatańczyli. Kicek skakał i śmiał się, podczas gdy Bartek klaskał wielkimi łapkami: „Klap, klap!” Wiewiórka Basia wołała: „Ho, ho, jakie piękne święta!”
Nagle Kicek zauważył, że coś się błyszczy w śniegu. Pobiegł, hop, hop, i odkrył mały, złoty dzwoneczek. „Znalazłem dzwoneczek!” – zawołał Kicek. Wszyscy przyjaciele zebrali się wokół i dzwoneczek zadzwonił „dzyń, dzyń!”
„To magiczny dzwoneczek” – powiedział Bartek z uśmiechem. „Przyniesie nam radość i szczęście.”
Wszyscy przyjaciele wokół choinki śpiewali i śmiali się, a Kicek poczuł, że to najpiękniejsze święta, jakie mógł sobie wyobrazić.
I choć gałęzie były oprószone śniegiem, a wiatr szeptał cicho, wszyscy czuli w sercu ciepło.
Święta to czas, kiedy najważniejsze są przyjaźń i wspólne chwile.