Rozdział 1 – Pracownia pełna kolorów
Kuba obudził się wcześnie rano. W jego pokoju cicho mruczał kot Burek, a zza okna wpadały pierwsze promienie słońca. Dziś był wyjątkowy dzień, bo Kuba miał pokazać dzieciom z sąsiedztwa swoją pracownię artystyczną. Chłopiec był młodym artystą i kochał malować, rzeźbić i wymyślać nowe, kolorowe światy.
Pracownia Kuby była miejscem magicznym. Na półkach leżały farby w tubkach, kolorowe kredki, miękkie pędzle i kawałki śmiesznie powyginanych glinianych figurek. Na ścianach wisiały obrazy: jeden przedstawiał ogromną czerwoną żabę w okularach, inny – balon w kształcie banana, a jeszcze inny – smoka wyglądającego na trochę zaskoczonego.
Kuba spojrzał w lustro i uśmiechnął się szeroko. Lubił żartować: „Jestem artystą – człowiekiem, który brudzi się od stóp do głów i nazywa to sztuką!” Potem mrugnął do swojego odbicia.
Wkrótce drzwi zapukały cicho. To były dzieci z okolicy – Ala, Staś i mały Wojtuś. Przyszli z ciekawością, bo słyszeli, że Kuba potrafi wyczarować z farb prawdziwe cuda. Kuba otworzył drzwi szeroko i zaprosił ich do środka.
– Jesteście gotowi na kolorową przygodę? – zapytał, obdarzając ich radosnym uśmiechem.
Dzieci aż podskoczyły z radości.
– A czy możemy spróbować sami coś stworzyć? – zapytała cicho Ala.
– Oczywiście! – powiedział Kuba. – W tej pracowni nie ma złych pomysłów. Każdy obraz, każda figurka jest wyjątkowa, tak jak wy.
Rozdział 2 – Pierwsze dzieła i małe wpadki
Dzieci szybko zajęły miejsca przy dużym stole. Kuba rozdał im fartuszki, żeby nie pobrudziły swoich ubrań.
– Fartuszek to strój superbohatera artystycznego! – zażartował Kuba, a dzieci się roześmiały.
Na stole pojawiły się czyste kartki, pędzle i palety pełne farb. Kuba pokazał im, jak mieszać kolory, żeby powstały nowe odcienie.
– Zobaczcie – powiedział, mieszając żółty i niebieski. – Co powstanie?
– Zielony! – krzyknął Staś.
– Dokładnie tak! – przytaknął Kuba. – Widzicie? Trochę magii w każdym słoiczku.
Wojtuś próbował namalować wielkiego lwa, ale zamiast grzywy powstała kolorowa chmurka. Chłopiec zrobił smutną minę i spojrzał na Kubę.
– Mój lew wygląda jak... bałwanek – westchnął.
Kuba usiadł obok niego.
– Wiesz, Wojtusiu, czasem rzeczy wyglądają inaczej niż je sobie wyobrażamy. Ale to nic złego. W sztuce nie liczy się, by było „idealnie”. Ważne, żebyś wyraził to, co czujesz. Może twój lew po prostu lubi kąpiele w chmurach?
Wojtuś się rozchmurzył i dorysował lwu parasol. Dzieci wybuchły śmiechem.
Ala namalowała ogromny, tęczowy motyl, ale przez przypadek rozlała na nim różową farbę. Zmartwiła się.
– O nie! Motyl dostał różową plamkę na skrzydle!
Kuba spojrzał na obrazek i powiedział:
– To świetnie! Teraz każdy motyl może mieć swoją własną, magiczną plamkę szczęścia.
Rozdział 3 – Mała galeria i duże uczucia
Kiedy obrazki schły, Kuba zaproponował dzieciom, żeby zrobiły z pracowni prawdziwą galerię sztuki.
– Każdy artysta może pokazać swoje dzieło – powiedział. – Nie ma tu konkursu. Każda praca jest ważna.
Dzieci z radością powiesiły swoje obrazki na sznurku rozciągniętym między oknami. Staś pochwalił się swoją rzeźbą z plasteliny – była trochę krzywa, ale bardzo kolorowa.
– Trochę mi się rozpadła, ale i tak ją lubię – powiedział cicho.
Kuba przyklęknął przy Stasiu.
– Często tak jest, że coś się nie udaje za pierwszym razem. W sztuce nie ma błędów, są tylko nowe pomysły. Każdy z nas czasem się myli, ale najważniejsze, żeby się nie zrażać i próbować dalej.
Ala dumnie wskazała na swojego motyla.
– Teraz nawet lubię tę różową plamkę. Jest wyjątkowa!
Wojtuś pokazał lwa z parasolem i wszyscy się uśmiechnęli.
– Ten lew jest bardzo oryginalny – powiedział Kuba. – Chyba nie znałem jeszcze lwa, który lubi deszcz!
Wszyscy głośno się roześmieli.
Nagle rozległo się pukanie do drzwi. To przyszła mama Wojtusia, która przyszła go odebrać. Spojrzała na galerię i szeroko się uśmiechnęła.
– Jak pięknie! – zachwyciła się. – Widać, że dobrze się bawiliście.
– Kuba mówi, że możemy próbować, nawet gdy nam nie wychodzi – powiedział Staś z dumą.
Mama Wojtusia pogładziła syna po głowie.
– To bardzo ważne, żeby się nie bać błędów. Każdy artysta kiedyś zaczynał – powiedziała ciepło.
Rozdział 4 – Żarty i ostatnie pociągnięcia pędzlem
Gdy dzieci szykowały się do wyjścia, Kuba pokazał im jeszcze swój ulubiony obraz. Przedstawiał kota w meloniku, który tańczył na linie.
– To mój portret rodzinny – zażartował Kuba. – Kiedy się urodziłem, wszyscy w mojej rodzinie byli przekonani, że będę cyrkowcem, a ja zdecydowałem się malować cyrkowców!
Dzieci wybuchły śmiechem.
– Czy mogę też namalować kota? – zapytał Wojtuś.
– Oczywiście! Twój kot może mieć nawet trampolinę albo balon na sznurku.
Dzieci jeszcze przez chwilę rysowały i śmiały się, opowiadając sobie zabawne historie o swoich obrazkach. Kuba czuł się szczęśliwy. Wiedział, że bycie artystą to nie tylko malowanie obrazów. To także odwaga do wyrażania siebie, zgoda na własne uczucia i szacunek dla cudzych pomysłów, nawet tych najbardziej zwariowanych.
Gdy pracownia opustoszała, Kuba usiadł przy oknie i spojrzał na dzieci, które z radością machały mu na pożegnanie.
– Każdy, kto chce spróbować sztuki, jest mile widziany – pomyślał. – Bo w sztuce nie chodzi o bycie najlepszym, tylko o odkrywanie siebie i wspólne przeżywanie przygód.
Burek wskoczył mu na kolana i zamruczał głośniej niż zwykle. Kuba pogłaskał kota i szepnął:
– Jutro znów coś stworzymy, prawda?
Kot odpowiedział cichym „miau”, a Kuba poczuł, że to był naprawdę dobry dzień.
I tak kończy się kolorowa przygoda w pracowni Kuby, ale w sercach dzieci i artysty już kiełkują kolejne pomysły. Bo każdy może być artystą, jeśli tylko odważy się spróbować, nawet jeśli pierwszy obrazek ma różową plamkę lub lew zapragnie parasola.