Słoneczne poranki zaczynały się od śmiechu. Lena i Hania budziły się wcześnie. Dzień był ciepły. Ptaki śpiewały. Mama przygotowała kanapki. Tata podał butelkę z wodą. Dziewczynki trzymały swoje małe kapelusze.
Poszły na plac zabaw. Plac był bliski. Lubiły tam chodzić. Piaskownica świeciła złotym piaskiem. Huśtawki lekko skrzypiały. Lena i Hania stały w cieniu drzewa. Czaił się lekki wiatr. Liście szumiały. To było lato.
"Chodź, pobawimy się w budowanie!" powiedziała Hania. "Tak!" zawołała Lena. Wzięły łopatki i foremki. Robiły babki. Jedna, druga, trzecia. Babki stały jak małe zamki. Dzieci patrzyły i uśmiechały się.
Przyszła pani sprzątaczka. Miała worki i rękawice. Uśmiechnęła się ciepło. "Dziękuję, że bawicie się tutaj," powiedziała. Dziewczynki skinęły głowami. Wiedziały, że plac jest dla wszystkich. Ten plac to ich miejsce na chwilę. To też miejsce dla innych dzieci.
Po chwili Lena zauważyła papierka przy ławce. "Mamo, patrz," powiedziała cicho. Papier leżał na ziemi. Hania podeszła i pochyliła się. "Zostawimy?" zapytała. Mama uśmiechnęła się i powiedziała: "Możemy posprzątać. To będzie dobry uczynek." Dziewczynki zmniejszyły kroki. Lena ostrożnie podniosła papierek. Włożyła go do kosza. Hania też podniosła małą butelkę. Poszła do pojemnika na śmieci. Poczuły się dumne.
Popołudnie nadeszło z ciepłem. Słońce błyszczało na kałużach i fontannie. Dzieci biegały boso po trawniku. Trawa była miękka. Ich stopy były chłodne. Woda chlapała w fontannie. Jeden chłopiec rzucił liść do wody. Liść pływał. Lena i Hania patrzyły z zachwytem.
Wieczorem poszły nad niedaleki skwerek z ławkami i kwiatami. Babcia uczyła je podlewać rośliny. Dała małe wiaderko z wodą. "Kwiaty też są częścią naszego miejsca," powiedziała. Dziewczynki podlewały stokrotki i bratki. Woda kapała, ziemia pachniała. Było przyjemnie. Kwiaty wyglądały na szczęśliwe.
Podczas podlewania przyszedł sąsiad z pieskiem. Piesek machał ogonem. Dzieci pogłaskały go delikatnie. Piesek polizał im dłonie. Wszyscy uśmiechali się. Chłopiec przypomniał o zasadzie: "Nie zostawiamy na trawniku śmieci." Mama powiedziała: "Tak, dbamy o nasze miejsce. Dbamy, jakby to było nasze małe podwórko." Lena i Hania powtórzyły: "Będziemy dbać!"
W drodze do domu zatrzymały się przy sklepie z lodami. Mama kupiła im po gałce. Lody były zimne. Smakowały truskawką i czekoladą. Słońce jeszcze świeciło. Dziewczynki usiadły na ławce. Dzieliły się uśmiechami i lodem. Obserwowały przechodniów i małe ptaszki.
Gdy słońce zaczęło chować się za domami, Lena przytuliła Hanię. "Dzień był piękny," powiedziała. Hania pokiwała głową. "Pomogliśmy placowi. Pomogliśmy kwiatom," dodała. Mama pocałowała je w czoło. Tata przyniósł kocyk.
Wieczorem, zanim zasnęły, dziewczynki pomyślały o dniu. Pomyślały o babkach z piasku, o podniesionych śmieciach, o podlewaniu kwiatów i o piesku. Czuły ciepło w sercu. Wiedziały, że małe rzeczy mają znaczenie. Wiedziały też, że dbając o miejsca wspólne, dbają o innych.
Zamknęły oczy. Słyszały tylko ciche dźwięki nocy. Było spokojnie. I było dobrze.