Lena miała trzy lata i bardzo lubiła lato. Rano słońce świeciło przez firankę. W pokoju było ciepło i jasno. Lena przeciągnęła się w łóżku i uśmiechnęła.
„Dzień dobry, Leno” powiedziała mama. „Dziś mamy wakacyjny dzień w domu. Zrobimy coś miłego.”
Lena zjadła jogurt i truskawki. Truskawki pachniały słodko. Potem założyła żółtą sukienkę i sandałki. Na głowę włożyła kapelusz. Kapelusz miał małą kokardkę.
Na balkonie stała miska z wodą dla ptaszków. Obok był mały konewka. Lena lubiła podlewać kwiaty. Podlała pelargonie powoli, powoli. Krople spływały po ziemi i znikały.
„Dobrze dbasz o rośliny” powiedziała mama. „To jest odpowiedzialność.”
Lena kiwnęła głową. Lubiła to słowo. Brzmiało jak coś ważnego.
Potem mama otworzyła pudełko po butach. W środku były różne rzeczy: rolka po ręczniku papierowym, stare wstążki, pudełeczka po jogurtach, korek od butelki, kawałek niebieskiego papieru.
„To są nasze skarby do ponownego użycia” powiedziała mama. „Zrobimy zabawkę z rzeczy, które już mamy.”
Lena dotknęła rolki. Była gładka i lekka. „Co zrobimy?” zapytała.
„Może lornetkę na wakacje” odpowiedziała mama. „Taką do patrzenia na chmury.”
Lena klasnęła w ręce. „Tak! Lornetka!”
Usiadły przy stole. Mama dała klej i taśmę. Lena dostała bezpieczne nożyczki, ale tylko do trzymania, bo mama cięła papier. Lena przykleiła dwie rolki razem taśmą. Docisnęła mocno, mocno.
„Trzymasz mocno. Super” powiedziała mama.
Lena wybrała niebieską wstążkę. Mama zrobiła z niej pasek. Teraz lornetka mogła wisieć na szyi. Lena przykleiła też dwa małe kółka z papieru, jak oczy. Na końcu przykleili żółtą gwiazdkę.
„Gotowe!” powiedziała Lena i spojrzała przez rolki.
Widziała kawałek pokoju, ale to było zabawne. Widziałam lampę, ale jakby bliżej. Widziałam też misia na kanapie. Lena zaśmiała się cicho.
Po południu poszły do parku. Powietrze pachniało trawą. Na niebie płynęły białe chmury. Lena niosła swoją lornetkę na szyi. Szła powoli, bo nie chciała, żeby spadła.
„Uważasz na swoją rzecz” powiedziała mama. „To odpowiedzialność.”
Lena poczuła dumę w brzuchu. Taką ciepłą dumę.
Usiadły na kocu. Mama podała wodę w bidonie. Lena piła małymi łyczkami. Potem spojrzała w górę.
„Widzę chmurę jak loda!” powiedziała Lena.
„A ja widzę chmurę jak łódkę” odpowiedziała mama.
Lena patrzyła jeszcze raz. „Ta chmura jest jak kotek” powiedziała cicho. „Miau.”
Obok na ławce leżała pusta butelka po soku. Ktoś ją zostawił. Lena spojrzała na mamę.
„Możemy ją zabrać do kosza?” zapytała.
„Możemy” powiedziała mama. „To też jest dbanie o miejsce, gdzie się bawimy.”
Lena wzięła butelkę ostrożnie. Była lekka. Razem podeszły do kosza. Lena wrzuciła butelkę do pojemnika na plastik.
„Zrobione” powiedziała i uśmiechnęła się szeroko.
Wieczorem w domu było spokojnie. Lena umyła ręce. Potem postawiła lornetkę w pudełku po butach, obok innych „skarbów”.
„Jutro też możemy coś zrobić?” zapytała sennie.
„Tak” powiedziała mama. „Latem jest dużo czasu. I dużo pomysłów.”
Lena przytuliła misia. W pokoju było miękkie światło. Myślała o chmurach, o lornetce i o koszu w parku. Czuła się bezpieczna i ważna. Zasnęła spokojnie, a lato pachniało przez uchylone okno.