Mały Kacperek miał osiemnaście miesięcy. Był bardzo ciekawym chłopcem. Dziś zima przyszła do jego małej wioski. Śnieg leżał wszędzie – na drzewach, dachach i ziemi. Kacperek patrzył przez okno i widział białe płatki spadające z nieba.
Mama ubrała Kacperka w ciepły szalik i czapkę. "Chodź, Kacperku, zobaczymy zimę!" powiedziała z uśmiechem. Kacperek był bardzo podekscytowany. Mama wzięła go za rękę i wyszli na dwór.
Na dworze było cicho i pięknie. Śnieg skrzypiał pod ich butami. "Patrz, Kacperku, to zimowe ślady!" powiedziała mama, wskazując na tropy w śniegu. Kacperek uśmiechnął się szeroko.
W oddali pojawił się tata. "Witajcie! Zobaczcie, co mam!" zawołał tata i pokazał książkę. Usiedli razem na ławce. Tata otworzył książkę i zaczął czytać o bałwanku, który mieszkał w lesie. Kacperek słuchał z szeroko otwartymi oczami.
"Bałwanek lubił zimowe zabawy," powiedział tata. "A w nocy, patrzył na piękne zorze polarne." Kacperek spojrzał w niebo. Było jeszcze za jasno, ale wyobraził sobie te kolorowe światła.
Mama przytuliła Kacperka. "Zima to piękny czas, prawda?" zapytała. Kacperek pokiwał głową. Czuł się ciepło i bezpiecznie. Wiedział, że zima przynosi wiele radości.
I tak, w ciepłym uścisku rodziców, Kacperek uczył się, że zima to nie tylko chłód, ale także czas pełen magii i pięknych opowieści.