Trwa ładowanie...
Absurdalne i zwariowane opowieści 11-12 lat Czytanie 11 min.

Paragon, który zaprowadził Hanię na targ kolorów

Trzy przyjaciółki podążają za chichoczącym paragonem na tęczowy targ, gdzie biorą udział w niezwykłym konkursie, zbierając trzy kropki — śmieszną, praktyczną i odważną — i ucząc się, jak radzić sobie z emocjami.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Są trzy postacie: Hania (ok.9 lat) z brązowymi kitkami, w czerwonej kurtce w białe kropki, skacze na jednej nodze na szklanej platformie na środku, łapiąc małą pomarańczową „kropkę” nieco na prawo; Mila (ok.9 lat) z krótkimi blond włosami, ma na ręce paskowaną skarpetkę jak rękawiczkę, stoi po lewej, śmieje się i macha nią, a Zosia (ok.10 lat) z kasztanowymi warkoczami w praktycznej szarej bluzce stoi za Hanią po prawej, trzymając szarą kartkę z instrukcjami; scena na kolorowym targu z mozaikową szklaną posadzką i malowanymi straganami, girlandami konfetti i dużą klepsydrą w tle, dynamiczna, lekko absurdalna, trzy małe „kropki” unoszą się wokół Hani (żółta zabawna, szara praktyczna, pomarańczowa odważna), atmosfera zabawna, nasycone kolory, miękkie cienie i wyraźne faktury tkanin i szkła. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1: Paragon, który się śmieje

W sobotę rano Hania wyciągnęła z kieszeni kurtki paragon ze szkolnego sklepiku. Problem w tym, że paragon… chichotał. Cichutko, jak mysz w bibliotece, ale wyraźnie.

— Słyszałyście? — Hania podsunęła papierek pod nos Mili.

Paragon zachichotał głośniej, a na jego końcu dopisało się samo: „DO ZOBACZENIA NA TARGU KOLORÓW. PRZYNIEŚ JEDNĄ SKARPETKĘ”.

Mila zmrużyła oczy.

— To albo magia, albo reklama bardzo zdesperowanego sklepu.

Zosia, trzecia z paczki, była praktyczna jak spinacz biurowy.

— A jeśli to żart? Ktoś nam wsadził śmieszny paragon.

Paragon zapiszczał jak hamujący rower i dorysował małą strzałkę w stronę rynku.

— No dobra — Hania uśmiechnęła się szeroko. — Jedna skarpetka. Łatwe. Biorę tę w truskawki, bo jest szybka.

— Skarpetka nie może być szybka — mruknęła Zosia, ale już szła.

Mila założyła na rękę skarpetkę w paski jak rękawiczkę.

— Jeśli to pułapka, przynajmniej mam ochronę przed… nie wiem… niebezpiecznym serem.

Rozdział 2: Targ, który mieni się jak tęcza w słoiku

Rynek wyglądał zwyczajnie tylko przez pierwsze trzy kroki. Czwartego kroku nie dało się zignorować, bo bruk pod stopami zamienił się w mozaikę kolorów: jakby ktoś rozsypał kredki i kazał im udawać kamienie.

Pomiędzy straganami unosiły się tabliczki: „DZIŚ PROMOCJA NA BŁĘKIT!” „ŚWIEŻE ODCIENIE, PROSTO Z RANNA!” „NIE DOTYKAĆ FIOLETU — ŁASKOCZE!”

Sprzedawcy zachowywali się, jakby to było normalne. Jeden pan w fartuchu mieszał w wielkim wiadrze coś, co wyglądało jak płynna zieleń.

— Zielony do kanapek czy do humoru? — zapytał, nawet nie podnosząc wzroku.

— Do… zdziwienia? — wypaliła Mila.

— O, to proszę sobie wziąć limonkowy. Jest lekko absurdalny.

Zosia przyglądała się straganowi z napisem „KOLOR DO POPRAWIANIA PRZEPRASZAM”.

— Przepraszam można poprawiać? — zdziwiła się.

— Jak najbardziej — odparła sprzedawczyni. — Za jasne „przepraszam” bywa podejrzane, a za ciemne robi z człowieka marudę.

Hania wpatrywała się w środek targu. Stał tam podest, a na nim wielka klepsydra wypełniona… konfetti.

Obok wisiał plakat: „WIELKI KONKURS: SKAKANIE NA JEDNEJ NODZE. ZWYCIĘZCA OTRZYMA KOLOR, KTÓRY PASUJE DO WSZYSTKIEGO”.

— Skakanie na jednej nodze? — Hania klasnęła. — To ja!

— Ty zawsze chcesz być pierwsza — zauważyła Zosia.

— Bo pierwsza widzi, co jest dalej — Hania wzruszyła ramionami. — Poza tym lubię skakać.

Mila rozejrzała się podejrzliwie.

— A ja lubię, kiedy rzeczy nie śmieją się na paragonach. Ale skoro już tu jesteśmy…

Rozdział 3: Skarpetka jako przepustka i instrukcja obsługi

Przy podeście siedział sędzia — niewysoki mężczyzna w meloniku, który miał przyczepione piórko jak antenkę.

— Uczestniczki! — zawołał. — Widzę skarpetkę. To dobrze. Skarpetka jest kluczem, biletem i… ostrzeżeniem.

— Ostrzeżeniem? — Zosia zrobiła krok w tył.

— Spokojnie! — sędzia uśmiechnął się tak, jak uśmiechają się ludzie, którzy trzymają w kieszeni konfetti. — Skarpetka przypomina, żeby nie brać wszystkiego na dwie nogi. Tu skacze się na jednej!

Mila podniosła swoją skarpetkową rękawicę.

— A jeśli ja mam skarpetkę na dłoni, to mogę skakać na… ręce?

Sędzia zamrugał.

— Bardzo kreatywne. Ale nie.

Hania weszła na podest. Podłoga była zrobiona z barwnego szkła, a pod nim pływały jak ryby małe plamy koloru.

— Zasady są proste! — sędzia podniósł gwizdek. — Skaczesz na jednej nodze przez Alejkę Odcieni. Po drodze zbierasz trzy kropki koloru: jedną śmieszną, jedną praktyczną i jedną odważną. Nie wolno się złościć, bo złość farbuje na buraczkowo i potem trudno zejść.

— Buraczkowo brzmi smakowicie — mruknęła Mila.

— Smakowite, ale lepkie — ostrzegł sędzia.

Zosia podeszła do Hani i ściszyła głos:

— Nie rób z siebie bohaterki na siłę.

Hania odparła równie cicho:

— Nie robię. Po prostu jestem ruchliwa jak piłeczka pingpongowa w szufladzie.

Mila stanęła po drugiej stronie podeściku.

— My będziemy twoją publicznością i komisją od głupich pomysłów.

— Czyli będziesz miała dużo pracy — uśmiechnęła się Hania.

Rozdział 4: Alejka Odcieni i trzy kropki, które nie chcą współpracować

Gwizdek zapiszczał. Hania podniosła jedną nogę i zaczęła skakać. Hop. Hop. Hop.

Każdy skok brzmiał inaczej: jeden jak bębenek, drugi jak pęknięcie bańki mydlanej, trzeci jak stłumione „hihi”.

Pierwsza kropka była śmieszna. Leżała na straganie „ŻÓŁTY OD ŚMIECHU” i wyglądała jak żelka.

— Weź mnie, ale tylko jak powiesz coś zabawnego! — pisnęła kropka.

Hania skakała w miejscu, bo nie mogła postawić drugiej nogi.

— Co powiedziała kredka do temperówki? — rzuciła szybko. — „Nie bądź taka ostra!”

Kropka zachichotała, wskoczyła Hani do kieszeni i zamruczała:

— Dobra, dobra. Masz mnie. Ale opowiadaj żarty co jakiś czas, bo się rozpuszczę.

Druga kropka była praktyczna. Siedziała przy stoisku „SZARY DO ZADAŃ DOMOWYCH”.

— Ja nie skaczę — powiedziała kropka tonem nauczyciela od matematyki. — Ja się przenoszę zgodnie z instrukcją.

— A jaka instrukcja? — zawołała Mila.

Kropka wypuściła małą karteczkę: „1) Oddychaj. 2) Nie panikuj. 3) Przyznaj, że nie wszystko musi błyszczeć”.

Zosia skinęła głową.

— To akurat mądre.

Hania, nadal na jednej nodze, przeczytała na głos:

— Oddycham, nie panikuję i przyznaję, że… mój włos nie musi błyszczeć.

Szara kropka westchnęła z ulgą i sama przykleiła się do jej bluzy jak znaczek.

Trzecia kropka miała być odważna. I rzeczywiście była: czerwono-pomarańczowa, z małym płomykiem na czubku, krążyła po powietrzu jak komar, który ma bardzo ważne sprawy.

— Złap mnie! — wołała. — Ale tylko jeśli się nie boisz!

— Nie boję się — Hania sapnęła. — Tylko trochę… ostrożnie się nie boję.

Kropka przeleciała tuż obok jej nosa.

Mila krzyknęła:

— Hania! Skacz wyżej! Jak kangur na sprężynie!

Zosia dodała:

— I nie patrz na dół. Patrz na cel.

Hania wykonała najwyższy skok, na jaki było ją stać. Kropka wpadła jej do dłoni i… zaczęła łaskotać.

— Oj! Ona mnie łaskocze! — śmiała się Hania, próbując nie stracić równowagi.

— Odwaga często łaskocze — stwierdziła filozoficznie Mila. — Przynajmniej u nas.

Hania wylądowała, zachwiała się jak wieża z klocków, ale nie upadła. Trzy kropki zadrżały razem, a powietrze wokół nich zamieniło się w delikatny blask.

Rozdział 5: Kłopot w kolorze buraczkowym

W tym momencie ktoś na widowni mruknął:

— E tam, na jednej nodze? Ja bym zrobił na dwóch i z zamkniętymi oczami!

To był chłopak z watą cukrową. Powiedział to głośno i bardzo „e tam”.

Hania poczuła, jak robi się w niej gorąco. Złość podpełzła jak kot, który chce zająć krzesło.

Podest mrugnął czerwienią. Z boku pojawiła się smuga buraczkowego.

— O nie — jęknęła Zosia. — Złość-farba!

Mila machnęła skarpetką jak flagą.

— Haniu, powiedz żart! Żółta kropka potrzebuje żartu!

Hania, nadal skacząc, wyrzuciła z siebie:

— Dlaczego burak nie lubi plotek? Bo od razu robi się czerwony!

Żółta kropka prychnęła śmiechem. Szara kropka przypomniała:

— Oddychaj.

Odważna kropka załaskotała Hani dłoń tak mocno, że dziewczyna parsknęła śmiechem zamiast fuknąć.

Buraczkowa smuga zatrzymała się, jakby zawstydzona, i spłynęła do klepsydry z konfetti.

Sędzia w meloniku skinął poważnie.

— Uratowane. Pamiętajcie: na tym targu złość robi plamy. Śmiech robi kropki. A spokój… robi miejsce.

Chłopak z watą cukrową popatrzył, jak Hania skacze dalej, i burknął:

— No dobra. Ładnie.

Hania wystawiła mu język, ale w przyjaznym stylu, bardziej jak znak „nie marudź”.

Rozdział 6: Kolor, który pasuje do wszystkiego

Hania doskakała do końca Alejki Odcieni. Gwizdek zabrzmiał drugi raz, tym razem jak spokojny dzwonek w rowerze.

Trzy kropki uniosły się nad jej głową i połączyły w jeden kolor. Nie był to ani zwykły róż, ani zwykły niebieski. Wyglądał jak poranek po deszczu, kiedy słońce jeszcze nie wie, czy już wstało.

— Oto Kolor, Który Pasuje Do Wszystkiego! — ogłosił sędzia. — Nazywa się „W SAM RAZ”.

„W sam raz”? — powtórzyła Mila. — Brzmi jak rozmiar bluzy.

— Bo to jest rozmiar na życie — odparł sędzia i podał Hani mały słoiczek. — Trochę odwagi, trochę praktyczności, trochę śmiechu. W sam raz.

Zosia popatrzyła na słoiczek uważnie.

— I co się z nim robi?

— Używa się, kiedy coś jest za bardzo — powiedziała sprzedawczyni z „koloru do przepraszam”, która akurat przechodziła. — Za głośno, za szybko, za poważnie.

Mila stuknęła palcem w szkło.

— A jak ktoś jest za marudny?

— Wtedy też — odparł sędzia. — Jedna kropelka „W sam raz” i człowiek nagle pamięta, że można odetchnąć.

Hania obejrzała słoiczek i uśmiechnęła się.

— To ja chyba użyję kropelkę na… moje skakanie. Bo jeszcze mi się noga obrazi.

Sędzia zaśmiał się cicho.

— Mądrze.

Rozdział 7: Powrót z kieszeniami pełnymi światła

Kiedy dziewczyny opuszczały targ, kolory na bruku powoli uspokajały się, jak fale po przepłynięciu łódki. Stragany cichły, a tabliczki przestawały krzyczeć promocjami i zaczynały szeptać.

Paragon w kieszeni Hani zrobił się zwykły. Żadnych dopisków, żadnych chichotów. Tylko na odwrocie pojawiła się mała kropka w kolorze „W sam raz”.

— Myślisz, że to się jeszcze powtórzy? — zapytała Mila, poprawiając skarpetkę na dłoni.

— Jeśli znowu coś zacznie się śmiać w kieszeni, to tak — odparła Zosia. — Ale proszę, niech to nie będzie kanapka.

Hania potrząsnęła słoiczkiem. W środku kolor poruszył się leniwie, jak miód, który nie ma pośpiechu.

— Wiecie co? — powiedziała cicho. — Fajnie było skakać. Nie po to, żeby wygrać, tylko żeby… iść do przodu inaczej.

Mila parsknęła.

— Skakać do przodu inaczej to bardzo ładne zdanie. Prawie jakbyśmy były bohaterkami książki.

Zosia spojrzała na niebo. Było zwykłe, nie potrzebowało targu.

— To co, do domu? — zapytała.

— Do domu — zgodziła się Hania. — A po drodze opowiem jeszcze jeden żart, żeby żółta kropka w sercu nam się nie rozpuściła.

— Tylko nie o buraku — uprzedziła Mila.

Hania roześmiała się cicho i, już na dwóch nogach, szła spokojnie. Krok za krokiem. W sam raz.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Paragon
Papier, który dostajesz po zakupie, z listą kupionych rzeczy i cenami.
Mozaika
Obraz lub wzór zrobiony z wielu małych, kolorowych kawałków.
Konfetti
Małe, kolorowe papierki rzucane na uroczystościach i zabawach.
Klepsydra
Przyrząd do odmierzania czasu, z piaskiem przesypującym się z góry na dół.
Fartuchu
Część ubrania chroniąca przed zabrudzeniem, noszona nad ubraniem.
Meloniku
Mały, okrągły kapelusz z zaokrągloną górą i krótkim rondem.
Buraczkowo
Opis koloru przypominającego ciemny, czerwono-różowy odcień buraka.
Alejka Odcieni
Wąska ścieżka na targu, gdzie pokazywano różne kolory i odcienie.
W sam raz
Opis czegoś, co jest idealne, ani za dużo, ani za mało.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści zwariowane i absurdalne dla 11-12 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.