Trwa ładowanie...
Zabawna opowieść o rodzeństwie 11-12 lat Czytanie 9 min.

Wojna uśmiechów i katastrofa ogórkowa

Dwie siostry, Hania i Marta, postanawiają stoczyć zakład na najdłuższe powstrzymanie się od śmiechu, co prowadzi do serii zabawnych zdarzeń, w tym niespodziewanej katastrofy w kuchni z ogórkami. Ich rywalizacja staje się coraz bardziej szalona, a atmosfera w domu pełna śmiechu i przygód.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Są dwie główne postacie: - Hania: 10-letnia dziewczynka z długimi blond włosami i zielonymi, błyszczącymi oczami. Ma na sobie niebieską koszulkę w gwiazdki i dżinsowe szorty, stoi z uśmiechem na twarzy, trzymając dużą kawałek czekoladowego ciasta. - Marta: 9-letnia dziewczynka z rozczochranymi brązowymi włosami i orzechowymi oczami. Ma na sobie różową sukienkę w kropki i niepasujące skarpetki, jest przykucnięta na podłodze, głośno się śmiejąc, z małym zadartym nosem. Akcja rozgrywa się w rodzinnej kuchni, wypełnionej żywymi kolorami. Ściany są pomalowane na jasny żółty kolor, a na ścianie wisi duża czarna tablica pokryta rysunkami zwierząt. Na stole leżą rozrzucone talerze, a na środku stoi duży tort czekoladowy otoczony małymi kawałkami owoców. Na podłodze leżą rozrzucone cebule i marchewki, świadczące o małej kulinarnej katastrofie. Główna sytuacja opowieści ukazuje Hanię i Martę w trakcie wybuchu śmiechu, próbujące nie wybuchnąć śmiechem podczas sprzątania bałaganu, który stworzyły bawiąc się ciastem i warzywami. Hania, z kawałkiem ciasta, robi zabawną minę, podczas gdy Marta, przykucnięta, stara się zbierać kawałki warzyw, śmiejąc się. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1: Zakręcony zakład

W pokoju pełnym śmiechu, poduszek i nieposkromionego bałaganu, siedziały dwie siostry. Starsza, Hania, miała jasne jak słońce włosy i oczy w kolorze lodów miętowych. Młodsza, Marta, była o rok młodsza, ale uparcie twierdziła, że do dorosłości już tylko krok. Właśnie rozmawiały, kto z ich klasy potrafi najdłużej nie mrugać oczami, kiedy Hania rzuciła nowe wyzwanie:

– Założę się, że nie wytrzymasz nawet minuty bez śmiechu! – ogłosiła dramatycznie, próbując przybrać poważną minę, choć jej usta drżały już od tłumionego chichotu.

– Ty chyba żartujesz! – Marta wystawiła język. – Ja? Przecież jestem mistrzynią powagi.

– To zobaczymy – stwierdziła Hania, podnosząc brwi. – Zróbmy konkurs: kto pierwszy się roześmieje, przez trzy dni zmywa po obiedzie!

Marta zmarszczyła nos, bo nikt nie lubił poobiedniej walki z zatłuszczonymi talerzami, szczególnie kiedy gąbka nagle zaczyna śmierdzieć.

– Przyjmuję wyzwanie, ale żeby nie było nudno, musimy się wzajemnie rozśmieszać!

Uścisk dłoni, krótkie „tak jest!”, i oto ruszyła Wojna Uśmiechów.

Rozdział 2: Misja – rozśmieszyć siostrę

Już po pierwszych pięciu minutach Marta prawie poległa, bo Hania zaczęła naśladować nauczycielkę matematyki, Panią Grochowiakową, która zawsze mówiła przez nos i gubiła kredę. Kiedy jednak Hania zawyła: „Dziewczynki, dzisiaj mnożymy przez GROCH!”, Marta uratowała się, udając, że sznuruje buty i chowa twarz. Ledwo przetrwała tę próbę.

Kontratak Marty był sprytny. Wyciągnęła ze swojej szuflady stary, plastikowy nos klauna i założyła go, udając, że jest tak poważna, że aż śmieszna. Chodziła po pokoju jak minister finansów, mrucząc: „W tym roku budżet domowy zostanie przeznaczony na lody czekoladowe!” Hania musiała zacisnąć zęby i zatkać uszy, żeby nie wybuchnąć śmiechem.

Z każdą godziną ich wyobraźnia rozkręcała się coraz bardziej. Przez chwilę udawały roboty, potem zwierzęta z dżungli, a kiedy tata wszedł do pokoju i zobaczył, jak Marta skacze po łóżku, krzycząc: „Jestem małpoludem! O, o, o!”, tylko pokręcił głową i wymamrotał coś o „genach po wujku Kubie”.

Ale wciąż żadna nie wybuchła śmiechem. Atmosfera robiła się coraz bardziej napięta.

Rozdział 3: Przypadek wielkiej katastrofy

Nad głowami dziewczynek wisiała kropla losu – rodzice zostawili je same w domu na popołudnie. Mama napisała na kartce: „Nie psocić. Kolacja w lodówce, nie ruszać ciasta!” Ciasto, oczywiście, kusiło jak róg obfitości.

Hania, udając, że szuka inspiracji do kolejnego ciosu w konkursie, powędrowała do kuchni. Tam, pod przykrywką szukania marchewek do śmiesznych wąsów, odkryła czekoladowe ciasto, lśniące jak marzenie. Zawołała Martę:

– Zgadnij, co znalazłam! – wyszeptała konspiracyjnie. – Może szybciutko, tylko po kawałeczku... wtedy będzie jeszcze śmieszniej!

Marta, która już czuła zapach czekolady, skinęła głową, ale nie wypuściła z ust ani śladu uśmiechu. Otworzyły lodówkę, wyjęły ciasto i po cichutku, jakby w operacji specjalnej, odkroiły sobie po kawałeczku.

I wtedy… łup! Hania, próbując zamknąć lodówkę kolanem, strąciła słoik z ogórkami. Ogórki wysypały się, rozbryzgując octową wodę i lądując z głośnym chlupotem na podłodze.

Przez chwilę zapadła cisza, w której nawet muchy nie odważyłyby się bzyczeć. Marta spojrzała na Hanię, Hania na Martę. Miały dwie opcje: wybuchnąć śmiechem i przegrać, albo natychmiast ratować sytuację.

– To była… – zaczęła Marta z poważną miną – ...symfonia ogórkowa.

Obie walczyły, by nie parsknąć. Ale wiedziały, że muszą coś zrobić, zanim mama odkryje ich „artystyczne” dzieło na podłodze.

Rozdział 4: Operacja Ogórek

Dziewczyny zakasały rękawy. Hania pobiegła po papierowe ręczniki, Marta po zmiotkę, choć w jej rękach zmiotka wyglądała jak różdżka wróżki. Zaczęły sprzątać, przekrzykując się nawzajem.

– Trzymaj tego ogórka! Ślizga się! – wrzasnęła Hania.

– Tu jest jeszcze jeden! To jak polowanie na mydło w wannie! – odpowiedziała Marta.

Najgorsze okazało się usunięcie octowego zapachu. Nawet po umyciu podłogi, już na czworakach, co chwilę któraś z nich robiła śmieszną minę, krzywiąc się na ten kwaśny aromat.

– Myślisz, że mama zauważy? – szeptała Hania.

– Jeżeli do jutra nie wywietrzeje, to może pomyśli, że tata próbował nowych przepisów – odparła Marta, puszczając oczko.

W akcie desperacji spryskały podłogę płynem do mycia okien o zapachu malinowym, po czym obie stwierdziły, że teraz w kuchni pachnie jak w sklepie z cukierkami i ogórkami jednocześnie.

Rozdział 5: Przysięga milczenia i plan awaryjny

Gdy kuchnia wreszcie wyglądała, jakby nic się nie stało (przynajmniej z daleka), dziewczynki stanęły na środku i spojrzały sobie w oczy.

– Nikomu ani słowa – rzuciła Hania.

– Nikomu – przytaknęła Marta. – Bo jak się wyda, to będziemy przez sto lat zmywać po obiedzie.

– I zjeść wszystkie ogórki świata! – dodała Hania, udając przerażenie.

Splotły sobie mały palec na znak przysięgi.

Gdy wróciła mama, dziewczynki zachowywały się wzorowo. Odpowiedziały na wszystkie pytania o lekcje, o psa, który tajemniczo gdzieś się zawieruszył, i czy ogórki przypadkiem nie są już przeterminowane. Oboje, jakby nigdy nic, usiadły do kolacji.

Ale wtedy mama uniosła nos i powiedziała z zaskoczeniem:

– Dziwnie tu pachnie… Czy ktoś eksperymentował w kuchni?

Dziewczynki spojrzały na siebie i jednocześnie odpowiedziały:

– Musiał to być tata!

Tata mrugnął do nich konspiracyjnie zza kubka z herbatą, choć nic nie wiedział, ale zawsze był po ich stronie.

Rozdział 6: Ostatnia runda – uśmiech, który rozbraja

Bitwa na śmiech trwała dalej. Wieczorem, kiedy siedziały już w piżamach, Marta, próbując rozładować napięcie, wymyśliła najdziwniejszą zagadkę:

– Co mówi ogórek do ciasta, kiedy spotykają się w lodówce?

Hania, ledwo powstrzymując śmiech, odpowiedziała:

„Nie mieszaj nas, bo wybuchniemy!”

Marta dodała:

– Albo: „Cześć, jestem twoim nowym dodatkiem do deseru!”

Obie wytrzymały. Ale kiedy nagle zza rogu pojawił się ich kot Maurycy – w zamotanej na szyi szmatce i z marchewką jako ogonem – obie wybuchły śmiechem tak głośno, że tata aż podskoczył na krześle w kuchni.

– Przegrałam! – ryknęła Hania, łapiąc się za brzuch.

– Ale ja też! – dodała Marta zapłakanym ze śmiechu głosem.

Okazało się, że kot, szukając ciepłego miejsca, przewrócił kosz z warzywami i zupełnie przypadkiem wpadł w całą aferę.

Rozdział 7: Zjednoczenie sił – finałowa misja

Zgodnie z umową, powinny teraz przez trzy dni zmywać po kolacji. Ale obie, patrząc sobie w oczy, wiedziały, że nikt naprawdę nie wygrał, bo przecież najlepiej bawiły się wtedy, gdy wygrały śmiechem.

Zamiast narzekać, postanowiły dokończyć wieczór w wielkim stylu. Wyciągnęły z szafy stare ścierki i urządziły konkurs na najśmieszniejsze zmywanie – kto szybciej wyczyści talerz, śpiewając przy tym piosenkę o ogórkach.

– Ogórek, ogórek, ogórek, zielony ma garniturek! – śpiewała Hania, wirując jak baletnica.

– A ja mam ciasto czekoladowe i spojrzenie poważne! – dośpiewała Marta, wycierając miski.

Nagle drzwi do kuchni otworzyły się z hukiem. Tata, trzymając w rękach ścierkę i śmiejąc się do łez, dołączył do ich konkursu, a mama udawała srogiego jurora, przyznając punkty za styl i ilość piany na rękach.

Rozdział 8: Refleksje w blasku nocnej lampki

Gdy wieczór dobiegł końca, dziewczynki leżały już w łóżkach, zmęczone ale szczęśliwe. Hania spojrzała na Martę i cicho powiedziała:

– Wiesz, jakbyśmy się nie sprzeczały, to by było nudno.

– Bez ciebie byłoby nudno zawsze! – odparła Marta, zamykając oczy.

Obie wiedziały, że rodzina to nie tylko zabawa i śmiech, to też sprzątanie ogórków z podłogi i przysięgi pod stołem. I że największym wyzwaniem nie jest wygrać zakład, tylko przeżyć razem dzień tak, by było co wspominać.

Kiedy zasnęły, kot Maurycy wskoczył na łóżko i ułożył się pomiędzy nimi, a w powietrzu unosił się lekki zapach malin i ogórków – na pamiątkę tej wyjątkowej przygody.

I choć wiedziały, że jutro znów będą się przekomarzać i wymyślać nowe konkursy, żadna z nich już nie chciała wygrać za wszelką cenę, bo najlepsza była ta codzienna, domowa, pełna śmiechu drużyna.

A rano? Rano czekały już na kolejną przygodę, bo przecież w domu sióstr nigdy nie było nudno.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Symfonia
Utwór muzyczny składający się z wielu części, często wykonywany przez orkiestrę.
Konspiracyjnie
W sposób tajemniczy, ukryty przed innymi, tak aby nikt nie zauważył.
Przysięga
Obietnica, często składana na coś ważnego, wyrażająca zobowiązanie.
Artystyczne
Związane ze sztuką, dotyczące twórczości i kreatywności.
Przypadkiem
W sposób niezamierzony, przez zbieg okoliczności.
Nawet
Słowo używane do podkreślenia, że coś jest bardziej zaskakujące lub niezwykłe.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Zabawne opowieści o rodzeństwie dla 11-12 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.