Mała Zuzia, Ola i Ania bawiły się w śniegu. Śnieg był biały i miękki. Dziewczynki miały czerwone czapeczki i rękawiczki. Wszystko wokół było świąteczne. Lampki błyszczały na drzewach. "Ho, ho, ho!" słychać było w oddali. "To już niedługo święta" – mówi Zuzia.
Dziewczynki szukały magii świąt. Wszędzie były prezenty! Ale co to? Jeden prezent zniknął! "Gdzie jest prezent?" pyta Ola. "Musimy go znaleźć!" zawołała Ania.
Dziewczynki biegły przez park. Śnieg skrzypiał pod ich bucikami. Spotkały wiewiórkę. "Widziałeś prezent?" spytała Zuzia. "Szu, szu, może pod drzewem," powiedziała wiewiórka.
Dziewczynki szukały pod drzewem. Nic tam nie było. Nagle Zuzia znalazła ślad. "Chodźcie tędy!" zawołała. Szlak prowadził do dużego bałwana.
"Bałwanie, widziałeś prezent?" zapytała Ania. Bałwan się uśmiechnął. "Tak, jest u mnie!" zaśmiał się. "Oto on!" i oddał prezent.
"Uratowałyśmy święta!" krzyknęła Ola. Prezenty znów były na swoim miejscu. Dziewczynki tańczyły wokół bałwana. "Dziękujemy, bałwanie!"
Święta zbliżały się szybko. Rodziny dziewczynek czekały na nie w domu. Ciepłe kakao i ciasteczka pachniały w kominku. "To będzie najlepsze święta!" powiedziała Zuzia.
"Tak, magiczne święta!" dodała Ania. Wszystkie dziewczynki były szczęśliwe. Święta były uratowane. Było ciepło, było wesoło. I każdy czuł ducha świąt.