Mała Zosia miała osiemnaście miesięcy. Pewnego zimowego wieczoru, śnieg padał z nieba. Zosia patrzyła przez okno. Wszystko było białe!
„Patrz, Mamo! Śnieg!” – zawołała radośnie. Mama uśmiechnęła się i przytuliła Zosię. „Tak, kochanie. To piękny śnieg!”
Zosia założyła ciepły płaszczyk i czapkę. Wyszła na dwór. Świeciły kolorowe lampki, a wszędzie było wesoło. Zosia zobaczyła dużego bałwana. “Cześć, Bałwanku!” – zawołała. Bałwan odpowiedział: “Cześć, Zosiu! To piękne święta!”
Zosia i Bałwan zaczęli budować małe bałwanki. “Dawaj, Zosiu! Więcej śniegu!” – wołał Bałwan. Zosia się śmiała. “Bardzo dużo śniegu!”
Nagle Zosia zauważyła bezdomnego psa. “Piesku, chodź tutaj!” – zawołała. Bałwan powiedział: “Zosia, daj mu coś ciepłego!”
Zosia wzięła swój szalik i owinęła go wokół pieska. “Ciepły piesek!” – ucieszyła się. Bałwan uśmiechnął się. “To jest prawdziwa magia świąt!”
Zosia, Bałwan i piesek bawili się razem. Święta były pełne radości, miłości i przyjaźni. “Dziękuję, Bałwanku!” – powiedziała Zosia. “Dziękuję, Zosiu!” – odpowiedział Bałwan.
I tak, z sercami pełnymi ciepła, Zosia zrozumiała, co oznaczają święta.