Olek, mały niedźwiadek, budził się w zimowy poranek. Słońce świeciło w lodowych kryształkach na gałęziach. Olek przeciągnął się w swoim ciepłym gniazdku.
— Dziś jest piękny dzień! — zawołał Olek. — Czas przygotować nasz domek na zimę!
Olek wyszedł na zewnątrz. Śnieg skrzypiał pod jego łapkami. Olek zobaczył swoją mamę, która zbierała gałęzie.
— Mamo, mogę ci pomóc? — zapytał Olek z radością.
— Tak, Olek! — odpowiedziała mama. — Pomóż mi zrobić fajne sanki!
Olek i mama zbierali gałęzie. W końcu zrobili piękne sanki. Były kolorowe i błyszczące.
— Jakie ładne! — powiedział Olek. — Teraz możemy jechać na śniegu!
Niedźwiadek i jego mama zjeżdżali na sankach. Śmiali się i cieszyli zimą. Olek zauważył swojego tatę, który robił bałwana.
— Tato, mogę ci pomóc? — zapytał Olek.
— Oczywiście, Olek! — zawołał tata. — Zróbmy razem bałwana!
Olek i tata zbierali śnieg. Wkrótce powstał wielki bałwan z marchewką jako nosem i kamieniami jako oczami.
— Udało się! — krzyknął Olek.
Było tak wesoło. Olek, tata i mama usiedli obok bałwana i pili ciepły napój.
— Zimą jest cudownie! — powiedział Olek. — Uwielbiam zima i rodzinne chwile!
Rodzina się uśmiechała, a Olek czuł ciepło w sercu.
— Zima to czas radości! — dodał Olek.
I tak, w zimowym domku, Olek, mama i tata cieszyli się sobą, a zima była piękna.