Zimowy dzień był piękny. Mała Zosia miała rok. Zosia uwielbiała zimę. Uwielbiała biały śnieg. Uwielbiała zimowe słońce. Dziś Zosia poszła z mamą na sanki.
„Zobacz, Zosiu! Śnieg!” – powiedziała mama. Zosia spojrzała. Śnieg był wszędzie. Biały, puszysty i błyszczący. Zosia uśmiechnęła się. „Biały śnieg! Biały śnieg!” – powtarzała.
Sanki były kolorowe. Czerwone i niebieskie. Mama posadziła Zosię na saneczki. „Gotowa?” – zapytała. Zosia pokiwała głową. „Tak, tak!” – krzyknęła radośnie.
Mama pociągnęła sanki. Zosia śmiała się głośno. „Jedziemy! Jedziemy!” – wołała. Śnieg skrzypiał pod sankami. To było bardzo zabawne. Zosia czuła się jak ptaszek. Latała w śniegu.
Po chwili zatrzymali się. Mama powiedziała: „Zobacz, Zosiu! Możemy zrobić bałwana!” Zosia spojrzała. Śnieg był idealny. „Tak! Bałwan! Bałwan!” – wołała Zosia.
Mama pokazała, jak zbierać śnieg. Zosia zbierała śnieg. Duża kula, mała kula. Zosia była bardzo szczęśliwa. „Mój bałwan! Mój bałwan!” – krzyczała.
Kiedy bałwan był gotowy, miał wielkie oczy z węgla i marchewkowy nos. Zosia podskakiwała. „Bałwan! Bałwan!” – śpiewała.
Mama przytuliła Zosię. „Zimowe dni są piękne, prawda?” Zosia uśmiechnęła się. „Tak, piękne!” – odpowiedziała.
Na koniec dnia Zosia była zmęczona, ale szczęśliwa. „Zimowy dzień był wspaniały!” – pomyślała. Wiedziała, że zimowe dni to czas radości i zabawy.
I tak Zosia zasnęła, marząc o śniegu, bałwanach i saneczkach. Zima była magiczna. Zima była radosna. Zima była dla Zosi.