W małym, kolorowym miasteczku mieszkał mały chłopiec o imieniu Kubuś. Kubuś miał 18 miesięcy i był bardzo ciekawski. Uwielbiał bawić się w ogrodzie z wieloma kwiatami i motylami. Pewnego dnia, Kubuś postanowił zostać magikiem!
„Będę magikiem!” - zawołał Kubuś z radością.
Kubuś miał mały różdżkę, którą zrobił z gałązki. Wyciągnął ją i powiedział: „Abrakadabra!” Nic się nie stało. Tylko motyl przyleciał i usiadł mu na nosie. Kubuś zaśmiał się.
„Może muszę to zrobić lepiej!” - pomyślał Kubuś.
Spróbował znów. „Abrakadabra!” - krzyknął, machając różdżką. Nagle, z nieba spadły kolorowe baloniki! Kubuś był zachwycony.
„Wow! Balonki!” - krzyczał w radości.
Kubuś postanowił, że spróbuje zrobić coś jeszcze. „Abrakadabra!” - powiedział ponownie. Tym razem z krzaka wyskoczył mały królik w kapeluszu. Królik założył okulary i powiedział: „Cześć, Kubuś! Co tu robisz?”
Kubuś odpowiedział: „Jestem magikiem!”
Królik się uśmiechnął i powiedział: „Magia to zabawa! Ale pamiętaj, że najlepsza magia to śmiech!”
Kubuś i królik zaczęli się śmiać i bawić z balonikami. Kubuś w końcu zrozumiał, że najważniejsze to dobrze się bawić.
„Koniec magii!” - zawołał Kubuś. I znów się zaśmiał!