W kuchni mrugał zegar. Pod nim klap, klap robiły małe stópki. To Jaś. Ma rok. Ma miękki śliniak i błyszczące oczy. W rączce trzyma łyżkę. To Wielka Łycha. Taka domowa, wesoła.
Czajnik sapie: „Piii”. Miska mówi: „Halo!”. Łycha dzyń, dzyń o brzeg. Kaszka robi hop i tup. Już jest koncert. Jaś kiwa głową. „Jeszcze”, mówi.
„Czas na misję!” śpiewa Czajnik. „Szukamy skarpetki!”. Misiu kiwa łapką: „Tak!”. Dywan szumi: „Proszę bardzo”. Stół mruczy: „Tylko spokojnie”.
Pod krzesłem leży skarpetka. Ale myśli, że jest czapką. „Jestem czapka!” woła. „Nie, jesteś skarpetka” mówi Łycha. „Oj!” chichocze skarpetka i skacze na lampę. „Ojej”, mówi Jaś. Mama jest obok i uśmiecha się. „Już pomagamy”, mówi. Krótka rączka, hop. Syk, pyk. Skarpetka wraca na stół. „Dziękuję” mówi.
Nagle kubek chce być bębenkiem. „Bum, bum!” Woła. „Nie za głośno” prosi Czajnik. „Dobrze” odpowiada kubek i bębni cicho. Łycha robi czary: dmuch, dmuch. Okruchek znikł do serwetki. Serwetka mówi „Proszę” i przytula okruchek. „Brawo” mówi Misiu. Jaś klaszcze.
„Próba wielka!” śmieje się Dywan. „Zakładamy skarpetkę!” Skarpetka wzdycha: „Pasuję?”. „Pasujesz!” mówi Łycha. Jaś siada. Stópka czeka. Hop, hop. Skarpetka już na miejscu. „Ciepło!” mruczy. Druga skarpetka wychyla się z szuflady. „A ja?” „Już, już” mówi Mama. I już. Dwie skarpetki tulą stópki. Stół mówi: „Porządek!”. Czajnik syczy: „Herbatka dla Mamy”. „A dla Jasia woda” dodaje Misiu. „Tak” mówi Mama. Mały łyk. „Mniam” mówi Jaś.
Łycha kiwa się jak mały miecz. „Rycerz Jaś gotów!” śmieje się Misiu. „Rycerz dobry i miękki” mówi Dywan. „Zadanie skończone” mówi Czajnik. Wszyscy słyszą cichy brzuszek: „Buuu?” To brzuch Jasia. „Kolacja!” woła Miska. Kaszka robi hop. Łycha miesza. Spokój. Ciepło. Śmiech. Drzemią okna. Zegar mówi „tik, tak, dobranoc”.
A skarpetki szepczą: „Razem najlepiej”.
Razem jest miło i bezpiecznie, a zwykłe rzeczy mogą być zabawą.