Było raz troje dzieci. Ola, Jaś i Basia. Mają prawie trzy lata. Bawią się w ogródku. Znajdują mały kamyk. Kamyk mruga! To nie kamyk. To mały czarownik. Ma kapelusz z listka.
"Cześć!" mówi czarownik. "Pomogę w zabawie."
"Tak!" mówi Ola. "Zagraj z nami."
Czarownik klepie w kamyk. Nagle z wiadra leci piania jak chmurka. Piania tańczy. Piłka śpiewa. Kwiatki klaszczą. Dzieci śmieją się głośno. Jaś kicha. Czarownik mówi: "Przepraszam." I dmucha. Kichnięcie znika. Piłka mówi: "Ojoj!" i robi hop.
Przychodzi kot. Kot chce grać. Czarownik daje kotu mały kapelusz. Kot patrzy w lustro. Widzi kapelusz. Mruczy. Basia klepie kotka. Kot mruga i śpiewa cicho piosenkę.
Nagle parasol chce zatańczyć. Parasol skacze jak żabka. Dzieci biegają wokół. Są bardzo radosne. Mama patrzy z okna. Uśmiecha się. "Nazajutrz podwieziemy ciasto," mówi mama. Dzieci klaszczą.
Na końcu czarownik kłania się mało. Mówi: "Do jutra!" I znika w liściu. Dzieci kładą się pod drzewem. Śpią spokojnie.
Dobro i śmiech zawsze czynią dzień lepszym.