Mały Jasio otworzył swój kalendarz adwentowy. "Co to?" - zapytał z zaskoczeniem. W środku była mała zabawka, ale nie taka, jak zwykle. Był to mały dzwoneczek. "Dzyń, dzyń!" - zabrzmiał wesoły dźwięk.
Nagle, zza choinki wyskoczył Lutek - mały lutin farceur. "Hej, Jasio!" - zawołał. "To ja, Lutek! Chodź, pobawimy się!"
Jasio zaśmiał się. Lutek miał na sobie czerwony kapelusz i zielone butki. Bardzo wesoły lutin!
Lutek skakał i biegał po pokoju. "Zrobiłem niespodziankę!" - powiedział. Jasio patrzył z zainteresowaniem. Dookoła było pełno kolorowych lampek i bombek.
"Lubisz bawić się, Jasio?" - zapytał Lutek. Jasio kiwnął główką. "To złap mnie!" - zawołał Lutek i zaczął uciekać.
Jasio biegał za Lutkiem, śmiejąc się głośno. Lutek chował się za choinką, za kanapą i pod stołem. "Tu jestem!" - wołał co chwilę.
W końcu Jasio złapał Lutka za rękę. "Złapany!" - powiedział Jasio z radością. Lutek pokiwał głową i uśmiechnął się szeroko.
"Wiesz, Jasio," - powiedział Lutek, "Święta to czas zabawy i radości. Czasem bawię się tak, żeby wszyscy się śmiali!"
Jasio zrozumiał. Święta to czas na śmiech i zabawę z przyjaciółmi. "Dzięki, Lutku!" - powiedział. Lutek ukłonił się i zniknął z uśmiechem.
Jasio spojrzał na choinkę. Świeciła jasno, a dzwoneczek znów zadzwonił: "Dzyń, dzyń!" Było ciepło i wesoło. Święta były naprawdę magiczne.