Mała Zosia siedziała w pokoju. Nagle usłyszała cichy śmiech. „Hi hi hi!” Kto to? Zosia spojrzała wokół. Na podłodze leżała kartka. „Znajdź ślad” – przeczytała.
„Gdzie jest mój dzwoneczek?” zawołała Zosia. „Hi hi hi!” śmiał się ktoś znowu. Zosia poszła za śmiechem. W kuchni zobaczyła kolejną kartkę. „Idź do choinki” – mówiła.
„Choinka!” krzyknęła Zosia. Pobiegła do choinki. Tam, między gałązkami, siedział mały lutin. „Hi hi hi!” śmiał się lutin. „Dzwoneczek jest w pudełku z ciasteczkami!”
Zosia spojrzała na lutina. „A co, jeśli cię złapię?” zapytała. Lutin uśmiechnął się. „Spróbuj!” powiedział.
Zosia podeszła bliżej. Lutin skoczył na inny gałązkę. „Hi hi hi!” śmiał się.
Zosia nie była zła. „Lubię twoje zabawy” powiedziała. Lutin pomachał ręką. „Jesteś odważna, Zosiu!”
Zosia znalazła dzwoneczek w pudełku. Zadzwoniła nim. „Dziękuję, lutinku!” zawołała.
„Hi hi hi!” odpowiedział lutin i zniknął. Zosia wiedziała, że lutin wróci. Zawsze wracał na święta.