Pewnego dnia, Ania i Tomek bawili się w śniegu. Na podwórku stała choinka, świeciła światełkami. "O nie!" krzyknęła Ania. "Gdzie jest gwiazda z choinki?" Tomek spojrzał wokół. "Może ktoś ją zabrał?" zaproponował.
Nagle, zza drzewa wyskoczył mały lutin. "To ja, Lutek! Lutek Figlarny!" zaśmiał się. "Schowałem gwiazdę! Szukajcie!"
Ania i Tomek uśmiechnęli się. "Zabawa!" powiedzieli razem. Lutek zostawił ślad małych stópek w śniegu. Dzieci ruszyły za śladami. "Tutaj, pod świerkiem!" zawołał Tomek. "Nic nie ma," powiedziała Ania, ale znalazła cukierka.
"Ha, ha!" zaśmiał się Lutek, wychylając się zza krzaka. "Szukajcie dalej!"
Szli dalej, ślad prowadził do sanki. "Może tutaj?" Ania podniosła koc. "Jest bombka!" Znowu usłyszeli śmiech Lutka. "Jeszcze nie gwiazda!" powiedział figlarnie.
Dalej szli, ślad prowadził do domku dla ptaków. "Patrz, Ania!" Tomek wskazał na błyszczy. "Coś tam jest!" Ania wspięła się na paluszkach. "To złota tasiemka!"
Czas mijał, dzieci nie zniechęcały się. W końcu, za wielkim bałwanem, znaleźli skrzynkę. Otworzyli. "To ona! To gwiazda!" zawołała Ania. Tomek podskoczył z radości.
"Widzicie? Zabawa jest duchem świąt!" powiedział Lutek. Dzieci się uśmiechnęły. "Dziękujemy, Lutku!" Lutek ukłonił się i zniknął w śniegu.
Ania i Tomek wrócili do choinki. "Gwiazda znów na miejscu!" powiedział Tomek. "Lutek ma rację, święta to radość i zabawa!" Ania przytaknęła.
Pod choinką leżały prezenty. "To był wspaniały dzień," powiedziała Ania. Tomek dodał: "A Lutek jest super!" Zrobili śnieżki i zaczęli rzucać do celu.
Śnieg sypał miękko, a śmiechy dzieci niosły się daleko, daleko.