Mały Staś miał rok. Staś miał magiczne buciki. Buciki były czerwone i błyszczały. Staś lubił buciki.
"Pójdziemy na spacer," powiedział Staś. Buciki zaszurały.
Staś był w królestwie Zabawek. Królestwo było pełne misiów, lalek i piłek. Ale coś było nie tak. Wszystkie zabawki były smutne.
"Co się stało?" zapytał Staś.
"Potrzebujemy magii!" powiedział Miś Puszek. "Potrzebujemy pomocy!"
Staś się zamyślił. "Mam magiczne buciki!" powiedział z uśmiechem.
Staś zaczął tańczyć. Buciki błyszczały. Ale... buciki kręciły się w kółko! Staś się kręcił i kręcił.
"O nie!" zaśmiał się Miś Puszek. "Kręcisz się jak karuzela!"
Staś się śmiał. "To zabawne!" powiedział.
Potem Staś pomyślał. "Spróbuję jeszcze raz."
Staś znowu tańczył. Buciki błyszczały. Tym razem, zrobiły wielki skok! Staś poleciał na górę.
"Ojej!" krzyknął Staś. "Lecę!"
Staś wylądował miękko na wielkiej poduszce.
"Tak!" powiedział Miś Puszek. "To jest magia!"
Zabawki zaczęły tańczyć. Staś tańczył z nimi. Buciki błyszczały.
Wszyscy byli szczęśliwi. Królestwo Zabawek znów było radosne. Staś pomachał na pożegnanie. "Do zobaczenia!" powiedział.
I tak, Staś z magicznymi bucikami wrócił do domu. Wszyscy się śmiali i bawili. To był wspaniały dzień.
Koniec.