Trwa ładowanie...
Fantastyczny humorystyczny 3-4 lat Czytanie 8 min.

Gienia, gargulica, która bała się deszczu

Cztery małe dziewczynki zaprzyjaźniają się z kamienną gargulicą Gienią, która boi się wody, i razem szukają sposobu, by ją pocieszyć i przekonać do deszczu.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Na rynku z kamienną, niską fontanną stoi pięć postaci: Hania, 3 lata, jasnobrązowe włosy w kucykach, żółta sukienka w białe kropki, stoi z przodu po lewej, podnosi rękę i szeroko się uśmiecha do gargulicy; Maja, 3 lata, krótkie ciemne włosy, niebieskie ogrodniczki, kuca przy koszu na śmieci, trzyma małą plastikową butelkę jak skarb; Zosia, 3 lata, blond warkocz, trzyma beżowego przytulanka, stoi na środku, patrzy na gargulicę z czułą, ochronną miną; Lila, 3 lata, czarne włosy z grzywką, zielona sukienka, po prawej, trzyma zmiętą kartkę reklamową nad koszem na śmieci; Gienia, gargulica — żeński, kamienny posąg na rynnie wieży ratusza w pastelowych elewacjach w tle, okrągła, nieco nadąsana twarz, która łagodnieje, kropla czystej wody spływa z kubeczka z fontanny i dotyka jej nosa. Na brukowanym placu stoją trzy kolorowe kosze (papier, plastik, szkło), żeliwna latarnia; scenę charakteryzuje magiczny, zabawny moment, dziewczynki patrzą w górę, klaszczą i się uśmiechają, drobne przezroczyste pluski, ciepła, fantazyjna atmosfera, żywe, gwaszowe kolory i widoczne pociągnięcia pędzla, wyraziste, czułe mimiki. zgłoś problem z tym obrazem

W małym miasteczku stał ratusz z wieżą. Na wieży siedziała gargulica z kamienia. Miała na imię Gienia. Z daleka wyglądała groźnie, ale w środku była miękka jak bułka z masłem. Tylko nikt o tym nie wiedział, bo gargulice rzadko mówią głośno.

Pod ratuszem bawiły się cztery dziewczynki. Miały po trzy latka i wielkie pomysły. Były: Hania, Maja, Zosia i Lila. Wózek dla lalek był ich powozem. Patyk był różdżką. A kałuża była morzem, ale takim, w którym mieszkały tylko żabie uśmiechy.

Pewnego popołudnia Hania spojrzała w górę.

„Patrzcie! Ta kamienna pani ma smutne oczy” — powiedziała.

Maja zmarszczyła nos.

„Może jej zimno? Kamień nie ma sweterka.”

Zosia przytuliła misia.

„Może się boi? Ja też czasem się boję suszarki.”

Lila szepnęła:

„To gargulica. Ona pilnuje deszczu. Tak mówi babcia.”

W tej chwili stało się coś małego i magicznego, jak kichnięcie wróżki. Z rynny ratusza kapnęła kropla. Kap. Kap. Kap. A potem kropla uderzyła w nos Gieni i… nos się poruszył.

Gienia zamrugała. Bardzo ostrożnie. Jakby mruganie mogło się stłuc.

„Piiii… dzień dobry” — wyszeptała tak cicho, że tylko gołąb usłyszał. Ale gołąb miał ważne sprawy, więc udawał, że nie.

Dziewczynki usłyszały jednak świetnie, bo dzieci słyszą nawet, jak rośnie trawa.

„Ona mówi!” — ucieszyła się Lila.

„Dzień dobry!” — zawołały wszystkie cztery naraz, bo cztery naraz to najlepszy naraz.

Gienia spojrzała w dół. Ojej. Wysoko.

„Ja… ja się boję” — powiedziała. „Boję się… wody.”

Maja aż usiadła na ziemi.

„Ale ty jesteś od wody! Gargulice robią plu, plu, plu!”

„No właśnie” — jęknęła Gienia. „A co, jeśli woda mnie połaskocze? Albo… zrobi chlup na czubek i będzie mi głupio?”

Zosia pokiwała głową poważnie.

„Jak mi kapie na głowę, też mi głupio.”

Hania klasnęła w dłonie.

„To my cię pocieszymy! Jesteśmy Pocieszaczki!”

„Pocieszaczki!” — powtórzyła Maja, bo to brzmiało jak nazwa drużyny superbohaterek.

Dziewczynki rozejrzały się po rynku. Było tu kilka koszy. Jeden na papier, jeden na plastik, jeden na szkło. A obok stał wielki kosz na śmieci zmieszane, trochę obrażony, bo nikt go nie lubił.

Lila podeszła do koszy i powiedziała groźnie do papierka po cukierku, który leżał na ziemi:

„Papierku, do domku!”

Wrzuciła papierek do właściwego kosza. Maja podniosła butelkę po wodzie i wrzuciła ją do plastiku.

„Butelko, do kąpieli… to znaczy do kosza!” — zachichotała.

Zosia znalazła kapsel.

„Ty jesteś mały rycerz. Ale rycerze też sprzątają” — i kapsel poszedł do metalu w jej wyobraźni, a w prawdziwym życiu do plastiku, bo takie były zasady na placu.

Hania stanęła pod wieżą i zawołała:

„Gieniu! My robimy porządek, żeby deszcz był czysty! Bo jak deszcz spada na śmieci, to deszcz robi fuj.”

Gienia zrobiła wielkie, kamienne „ooo”.

„Czysty deszcz? To brzmi… mniej łaskocząco.”

„I mniej smutno” — dodała Zosia.

Wtedy wiatr przyniósł małą reklamówkę, która tańczyła jak duch… ale wcale nie straszny, tylko głupiutki. Zawinęła się na latarni jak szalik.

Maja pokazała na nią palcem.

„O, potwór foliowy!”

Lila parsknęła śmiechem.

„To nie potwór. To folia, co uciekła.”

„To ją złapiemy!” — zdecydowała Hania.

Dziewczynki podeszły razem. Raz, dwa, trzy… i folia była złapana. Zosia przytuliła ją ostrożnie, jakby była kotkiem.

„Nie uciekaj na drzewo. Drzewa nie jedzą folii.”

Wrzuciły reklamówkę do plastiku. Kosz aż jakby odetchnął.

„Dziękuję” — powiedział kosz. Nikt nie zdziwił się, bo w tym miasteczku nawet kosze miały swoje zdanie, tylko mówiły bardzo cicho.

Gienia patrzyła z góry i jej brwi z kamienia uniosły się odrobinę.

„Wy… sprzątacie dla mnie?”

„Dla ciebie i dla żab i dla ptaków i dla nas” — wyliczała Maja na palcach. Miała ich pięć, więc wyliczanie było łatwe.

„I dla chmur!” — dodała Lila. „Chmury lubią czysto.”

„Ja też bym lubiła” — szepnęła Gienia. „Ale ja jestem kamieniem. Kamień nie lubi, tylko… stoi.”

„Kamień też może lubić” — powiedziała Hania. „Ja lubię kamyki. To znaczy kamyki lubią, jak je głaszczę.”

Zosia zrobiła minę mędrca.

„Gieniu, a ty się boisz wody, bo nigdy nie próbowałaś się z nią zaprzyjaźnić.”

„Przyjaźń z wodą?” — Gienia aż zapiszczała. „A jak ona mnie zmoczy?”

„To dobrze!” — zaśmiała się Maja. „Woda nie gryzie. Woda robi plusk.”

Dziewczynki wymyśliły plan. Plan był prosty, bo proste plany są najlepsze. Przyniosły mały kubeczek z fontanny. Woda w kubeczku była spokojna i błyszczała jak srebrna zupa.

Hania stanęła tak, żeby Gienia ją słyszała.

„Gieniu, to jest woda. Mówimy jej: cześć.”

„Cześć!” — powiedziały dziewczynki do kubeczka.

Lila szepnęła do wody:

„Proszę, bądź miła. Gienia jest trochę łaskotliwa.”

Maja podniosła kubeczek.

„Tylko kropelka. Taka malutka. Pyk.”

Zosia kiwnęła głową.

„Jak całus na policzek.”

Maja pozwoliła, by z brzegu kubeczka spadła jedna kropla. Spadła na kamienny palec Gieni, który wystawał z rynny jak mały daszek.

Kropla zrobiła: pyk.

Gienia zamarła. Potem… zachichotała. Gargulice rzadko chichoczą, bo mogą im odpaść poważne miny, ale Gieni nic nie odpadło.

„To… to było śmieszne” — powiedziała zdziwiona. „To nie było straszne!”

„Widzisz?” — ucieszyła się Hania. „Woda jest jak przytulas.”

Nagle spadł lekki deszczyk. Cichy, miękki. Jakby chmury szeptały „dobranoc” nawet w dzień. Dziewczynki nie uciekły. Stanęły pod parasolem, a Gienia została na wieży.

Krople spływały po niej i robiły małe ścieżki. Gienia zadrżała.

„Łaskocze!” — pisnęła.

„To łaskotki radosne!” — zawołała Maja.

„Oddychaj” — poradziła Zosia, chociaż nie była pewna, czy kamień oddycha, ale brzmiało mądrze.

Lila zaśpiewała cichutko:

„Kap kap kap, deszczyk klap klap, nic nie strach, tylko chlap!”

Gienia słuchała. Dziewczynki machały do niej. Kosze stały równo. Rynek był czystszy. Nawet wiatr wiał grzeczniej, jakby też chciał pomóc.

Po chwili deszcz ustał. Na kamieniu zostały kropelki, które błyszczały jak maleńkie koraliki.

„Ja… ja dałam radę” — powiedziała Gienia. Jej głos był już mniej cieniutki. „I wiecie co? Ja się już tak nie boję.”

Hania uśmiechnęła się szeroko.

„Bo jesteś dzielna gargulica.”

„I mamy czysty deszcz” — dodała Maja.

„I czyste miejsce” — powiedziała Zosia.

„I przyjaciela na wieży” — szepnęła Lila.

Gienia zrobiła najspokojniejszą minę na świecie.

„Dziękuję, Pocieszaczki. Jak znowu przyjdzie deszcz, ja zrobię plu, plu, plu… i nie będę się wstydzić.”

Dziewczynki pomachały jeszcze raz. Potem poszły do domu, trzymając się za ręce, bo tak jest milej. A Gienia siedziała wysoko, patrzyła na czysty rynek i czuła, że nawet kamień może mieć ciepło w środku.

I kiedy w nocy przyszła mała mżawka, Gienia tylko mrugnęła i szepnęła:

„Cześć, wodo.”

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Ratusz
Duży budynek w mieście, gdzie pracują ważne osoby dla miasta.
Wieża
Wysoka część budynku, na którą można patrzeć z daleka.
Gargulica
Kamienna figurka na dachu, często z oczami i skrzydłami.
Z kamienia
Zrobione z twardego materiału, który nazywa się kamień.
Rynna
Długa rura przy dachu, po której spływa deszcz.
Kropla
Mała kulka wody, która spada z chmury lub z rynny.
Kap.
Dźwięk lub słowo, które naśladuje upadającą kroplę wody.
Pocieszaczki!
Nazwa wymyślona przez dzieci, które pocieszają i pomagają.
łaskotki
Miłe mrowienie, które sprawia, że ktoś się śmieje.
Mżawka
Bardzo drobny, lekki deszczyk, taki prawie jak mgiełka.
Reklamówka
Cienka torebka z tworzywa, którą nosi się w sklepie.
Kapsel
Mały, okrągły kawałek metalu z butelki, jak mały talerzyk.
Parasolem
Przenośna osłona, którą trzyma się nad głową, gdy pada deszcz.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Tematy związane z tą opowieścią:

przyjaźń odwaga pomoc empatia

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Fantazyjna komedia (light fantasy) dla 3-4 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.