Trwa ładowanie...
Opowieść Halloweenowa 5-6 lat Czytanie 12 min.

Gwiezdna zagadka zaginionego listu w Halloween

Czwórka przyjaciół w przebraniu podczas Halloween wyrusza, by odnaleźć zagubiony list, śledząc tajemnicze wskazówki — dynię, strzałkę i gwiazdy — które prowadzą ich przez miasteczko i szkołę.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Jest pięć postaci: Lena, około 6 lat, brązowe kitki, żółty kapelusz czarownicy z gwiazdką i fioletowy płaszcz, trzyma białą kopertę i stoi w środku przed drzwiami z pewnym spojrzeniem; Tymek, około 6 lat, przebrany za rycerza z kartonu w srebrze, hełm lekko przekrzywiony, stoi po lewej, ręka na sercu; Maja, około 6 lat, mały duch w białym prześcieradle z dużymi uśmiechniętymi oczami, po prawej, podskakuje z radości; Olek, około 6 lat, przebrany za czarnego kota z włóczkowymi uszami i wąsikami, z opadającym ogonem, stoi lekko z przodu i ciekawie patrzy na lampkę-gwiazdkę; Pani Zosia, około 60 lat, siwe włosy związane, sweter na drutach, otwiera drzwi mieszkania, trzyma małą świecącą lampkę w kształcie gwiazdy i uśmiecha się do dzieci. Miejsce: klatka schodowa udekorowana na Halloween, ceglane stopnie, drewniane drzwi z wieńcem z liści i małą świecącą dynią na progu, ciepłe oświetlenie latarni, girlanda złotych gwiazdek nad drzwiami, detale przypominające teksturę cegieł LEGO. Główna scena: czworo dzieci wręcza znalezioną kopertę Pani Zosi; lampka-gwiazda delikatnie świeci w framudze drzwi, tworząc ciepłą, jesienną atmosferę Halloween z radosnymi, zżytymi wyrazami twarzy, w kolorach pomarańczu, żółci, brązu oraz akcentach fioletu i czerni. zgłoś problem z tym obrazem

Część 1: Dyniowy wieczór i list, który zniknął

W miasteczku Brzozowy Zakątek nadszedł Halloween. Na płotach wisiały papierowe nietoperze, a w oknach mrugały lampki jak małe robaczki. Powietrze pachniało liśćmi i pieczonymi jabłkami.

Czwórka przyjaciół spotkała się pod domem Leny. Lena miała prawie sześć lat i była bardzo uważna. Zawsze sprawdzała, czy komuś nie spadła czapka albo czy kot sąsiadki ma wodę. Dziś była przebrana za czarownicę, ale taką wesołą: jej kapelusz miał żółtą gwiazdkę, a miotła była zrobiona z piórek.

Obok stał Tymek, też prawie sześciolatek, w stroju rycerza. Zbroja była z kartonu, a miecz z gumy. Tymek lubił mówić: „Nie boję się niczego!”, choć czasem mrugał szybciej, gdy coś zaszeleściło.

Maja miała sześć lat i była duchkiem. Ale nie strasznym. Jej prześcieradło miało narysowane wielkie uśmiechnięte oczy. Kiedy biegła, wyglądała jak biała chmurka.

A Olek, prawie sześć lat, przebrał się za kota. Miał czarne uszy, wąsy z włóczki i ogon, który co chwilę mu spadał. Za każdym razem mówił: „Miau! To nie ja, to ogon!”

— Gotowi? — zapytała Lena. — Dziś zbieramy cukierki, ale… mam też misję.

— Misję? — Tymek wyprostował się jak prawdziwy rycerz. — Jaką?

Lena ściszyła głos, jakby opowiadała sekret do ucha księżycowi.

— W naszej klatce schodowej ktoś zgubił list. Pani Zosia z parteru mówiła, że to ważny list. Widziałam go rano na schodach, a teraz… zniknął.

Maja zrobiła „uuu”, ale bardzo cicho i bardziej z ciekawości niż ze strachu.

— A może list uciekł? — zapytał Olek i poprawił ogon. — Koty czasem tak robią. To znaczy… koty nie, ale ogony tak!

Lena uśmiechnęła się.

— Musimy go odnaleźć. To Halloween, więc może list schował się w jakiejś tajemnicy. Ale spokojnie. Będziemy odważni i uprzejmi.

Ruszyli. Na ulicy było gwarno. Dzieci w przebraniu biegały jak kolorowe cukierki. Tu wampir, tam księżniczka, dalej mały smok, który kichał brokatem.

Przy pierwszym domu zapukali.

— Cukierek albo psikus! — zawołali razem.

Drzwi otworzyła pani w fartuchu z dyniami. Dała im po jednym cukierku i po jednym… małym papierowym znaczku w kształcie gwiazdy.

— To za uśmiech — powiedziała.

Lena wzięła gwiazdkę i od razu ją schowała do kieszeni. „Może się przyda”, pomyślała.

Idąc dalej, oglądali dekoracje. Jedna dynia miała krzywy uśmiech, jakby opowiadała żart. Druga miała brwi tak groźne, że Tymek szepnął:

— Ta dynia chyba ćwiczyła miny w lustrze.

Za rogiem wiatr poruszył suchymi liśćmi. Zaszeleściły jak papier.

— Słyszycie? — Maja przystanęła. — Jak… jak list!

— List nie szeleści sam — stwierdził Tymek, ale już patrzył w krzaki.

— A może szeleści, bo chce, żebyśmy go znaleźli — powiedziała Lena. — Chodźmy za tym dźwiękiem.

Podeszli do małego parku. Na ławce leżała… koperta! Biała, z czerwonym znaczkiem.

— Ooo! — Olek prawie zamruczał z radości. — To on?

Lena wzięła kopertę ostrożnie, jakby trzymała mały skarb. Ale zaraz zmarszczyła czoło.

— Tu jest napisane „Dla Pana Listonosza” — przeczytała powoli. — To nie pani Zosia.

Maja przekrzywiła głowę.

— Czyli to… list do listu? — zapytała.

— Może to wskazówka! — Tymek aż podskoczył. — Rycerze lubią wskazówki.

W kopercie była karteczka. Na niej ktoś narysował dynię i strzałkę w stronę starej skrzynki na listy przy sklepie.

— Idziemy! — zdecydowała Lena. — Ciekawość prowadzi nas dalej.

Część 2: Skrzynka, która mrugała, i miękki dreszczyk

Skrzynka na listy przy sklepie była stara i zielona. Miała małe drzwiczki i okienko, w którym odbijało się światło latarni. Wyglądało, jakby skrzynka mrugała.

— Ona na mnie patrzy — szepnął Olek.

— To tylko latarnia — odpowiedziała Lena. — Ale przyznaję… trochę śmiesznie.

Tymek podszedł pierwszy, bo rycerz. Zajrzał do środka.

— Widzę… ciemność — ogłosił poważnie. — I… coś białego!

Maja wsunęła rękę, ale jej rękaw duchka zahaczył.

— Uu! — pisnęła, ale zaraz się zaśmiała. — To mój rękaw. Przepraszam, duchowe sprawy.

W końcu Lena sięgnęła i wyciągnęła małą, zmiętą kartkę. Był na niej napis: „Kto zgubił list, ten go znajdzie tam, gdzie gwiazdy świecą w dzień”.

— Gwiazdy świecą w dzień? — powtórzył Olek. — W dzień gwiazdy śpią. Ja też czasem śpię w dzień.

— Gwiazdy w dzień… — Maja spojrzała w górę. — Może chodzi o coś w środku, co świeci jak gwiazda.

Lena przypomniała sobie papierową gwiazdkę w kieszeni i inne dekoracje w oknach.

— W szkole! — zawołała nagle. — W naszej sali wisi girlanda gwiazd. I świeci w dzień, bo jest złota i błyszczy. A obok jest tablica z ogłoszeniami.

— Szkoła w Halloween? — Tymek udawał, że wzdycha. — To brzmi jak najstraszniejsza rzecz.

— Spokojnie — uspokoiła go Lena. — Nie idziemy na lekcje. Idziemy po list.

Ruszyli pod szkołę. Budynek był cichy, ale nie straszny. Okna miały wycięte z papieru dynie i koty. W środku świeciło światło pani woźnej, bo przygotowywała salę na jutro.

— Dobry wieczór! — zawołała Lena grzecznie przez uchylone drzwi.

Pani woźna, pani Ela, uśmiechnęła się.

— O, jakie piękne przebrania! Dokąd tak późno?

Lena opowiedziała o zgubionym liście pani Zosi i o wskazówkach. Pani Ela przyłożyła palec do brody.

— List… Hm. Dziś rano znalazłam kopertę na schodach i położyłam ją na tablicy w korytarzu, żeby nikt jej nie zdeptał. Może to to?

Serce Leny zrobiło „bum” z radości.

— Czy możemy spojrzeć?

Pani Ela zaprowadziła ich do korytarza. Girlanda złotych gwiazd wisiała nad tablicą. Błyszczała nawet teraz, jakby mówiła: „Cześć, jestem gwiazdą!”

Na tablicy leżało kilka kartek: ogłoszenie o zgubionej rękawiczce, rysunek psa i… koperta.

Lena wzięła ją delikatnie. Na kopercie było napisane: „Pani Zosia, parter”.

— To on! — ucieszyła się Maja i zakręciła się jak chmurka.

— Misja prawie zakończona! — ogłosił Tymek.

— A ja myślałem, że list ugryzł skrzynkę — dodał Olek. — Bo skrzynka wyglądała głodna.

Wszyscy zachichotali, nawet pani Ela.

— Dobrze, że przyszliście — powiedziała. — Ciekawość i troska to świetna para.

Lena przytuliła kopertę do siebie.

— Zaniesiemy ją pani Zosi. Ale… skąd były te wskazówki? Dynia, strzałka, gwiazdy…

Pani Ela mrugnęła.

— W Halloween wszystko lubi zabawę. Może ktoś chciał, żebyście poczuli się jak detektywi.

— Detektywi w przebraniu! — zachwyciła się Maja.

— Rycerz-detektyw! — dodał Tymek.

— Kot-detektyw! Miau! — Olek prawie zgubił ogon ze śmiechu.

Wyszli ze szkoły. Noc była ciemniejsza, ale ich kroki były lekkie. Lampy świeciły ciepło, jakby prowadziły ich do domu.

Część 3: List wraca do domu i gwiezdna lampka na dobranoc

Pod klatką schodową pani Zosi pachniało herbatą z malinami. Drzwi jej mieszkania były ozdobione wiankiem z liści i małą dynią z uśmiechem.

Lena zapukała.

— Kto tam? — odezwał się miły głos.

— To my! Lena, Tymek, Maja i Olek — powiedziała Lena. — Mamy coś ważnego.

Drzwi otworzyły się, a pani Zosia spojrzała na nich zaskoczona.

— Ojej, jakie cudne straszydełka! — zaśmiała się. — Co się stało?

Lena podała list oburącz, jak prawdziwy skarb.

— Znalazł się. Był na tablicy w szkole. Szukaliśmy go, bo pani mówiła, że ważny.

Pani Zosia aż przyłożyła dłoń do serca.

— Dzieci kochane… To list od mojej wnuczki. Ona mieszka daleko i rzadko pisze. Martwiłam się, że zginął.

Otworzyła kopertę ostrożnie. Jej oczy zrobiły się mokre, ale uśmiech szeroki.

— Pisze, że uczy się jeździć na rowerze. I że tęskni. I że wysyła… o! — Pani Zosia wyjęła małą paczuszkę owiniętą bibułką.

— Co to? — zapytał Olek, aż wąsy mu drgnęły.

Pani Zosia rozwinęła bibułkę. W środku była mała lampka nocna w kształcie gwiazdy. Miała miękkie, ciepłe światło, jak kawałek spokojnego nieba.

— To dla mnie… ale ja chcę, żebyście ją zobaczyli — powiedziała pani Zosia. — Moja wnuczka napisała: „Niech ta gwiazdka świeci, kiedy jest ci trochę smutno albo kiedy boisz się ciemności”.

Maja westchnęła.

— To jest najłagodniejsza gwiazda na świecie.

Tymek chrząknął, jakby rycerzowi coś wpadło do hełmu.

— Rycerze też czasem lubią lampki — powiedział szybko. — Żeby… żeby czytać mapy.

— Ja lubię, żeby świeciło na miseczkę z mlekiem — dodał Olek. — Koty tak mają.

Pani Zosia roześmiała się i postawiła gwiezdną lampkę na półce w przedpokoju. Włączyła ją. Światło rozlało się po ścianach jak ciepły miód.

— Dziękuję wam — powiedziała cicho. — Jesteście bardzo troskliwi. I ciekawi świata. Dzięki temu list wrócił.

Lena poczuła w brzuchu miłe ciepło. To było lepsze niż cukierki, choć cukierki też były fajne.

— To była dobra przygoda — powiedziała. — Trochę tajemnicza, ale bezpieczna.

— I z humorem — dodała Maja, patrząc na ogon Olka, który znowu spadł.

— Miau, ogon ma własne plany — westchnął Olek i wszyscy znowu się zaśmiali.

Pani Zosia dała im po małym ciasteczku w kształcie duszka. Duch miał uśmiech i rodzynkowe oczy.

— Na drogę — powiedziała. — I pamiętajcie: jak coś zginie, warto szukać z sercem i z ciekawością.

Pożegnali się i zeszli na dół. Na klatce schodowej było teraz jaśniej, jakby gwiezdna lampka świeciła aż do nich, choć stała piętro wyżej.

— A my? — zapytał Tymek. — Kto będzie miał gwiezdną lampkę?

Lena spojrzała na przyjaciół.

— My mamy coś podobnego — powiedziała i wyjęła z kieszeni papierową gwiazdkę, którą dostała na początku. — Nie świeci, ale przypomina, że gwiazdy mogą być wszędzie. Nawet w kieszeni.

Maja przyłożyła gwiazdkę do swojego duchowego prześcieradła.

— Teraz ja jestem trochę gwiazdą — stwierdziła.

— A ja jestem kotem z gwiazdą! — Olek próbował przykleić ją do ucha, ale gwiazdka spadła mu na nos.

Tymek zaśmiał się najgłośniej.

— Dobra, drużyno. Cukierki czekają. Ale najpierw… odprowadzimy Lenę pod drzwi. Tak robią rycerze.

Odprowadzili się nawzajem, bo to była ich zasada: wracamy razem i bez pośpiechu. Kiedy Lena weszła do domu, mama zapytała:

— I jak Halloween?

Lena uśmiechnęła się szeroko.

— Było trochę tajemniczo. Znaleźliśmy ważny list. I była gwiazdka, która świeci na dobranoc.

Wieczorem Lena leżała w łóżku. Za oknem wiatr szeptał w liściach, jakby opowiadał kolejną zagadkę, ale już bardzo cichą. Lena nie bała się. Myślała o tym, jak razem szli, jak pytali, jak odkrywali wskazówki.

W jej wyobraźni gwiezdna lampka pani Zosi świeciła nad całym Brzozowym Zakątkiem. Ciepło, spokojnie, jak małe „dobranoc” dla wszystkich.

A kiedy Lena zamknęła oczy, pomyślała jeszcze: „Ciekawość jest jak latarka. Nie musi straszyć. Może świecić i prowadzić”.

I zasnęła, jakby przykryła ją miękka, jasna gwiazda.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Płotach
Części ogrodzenia wokół domu, takie pałetki lub deski, które stoją pionowo.
Mrugały
Robić krótkie zamykanie i otwieranie oka, tu: światła świeciły i gasły jak oko.
Pachniało
Miało zapach, dało się poczuć zapach czegoś w powietrzu.
Prześcieradło
Duży kawałek materiału, którym przykrywa się łóżko lub używa jako kostiumu.
Zahaczył
Coś dotknęło i trochę się zaczepiło o inną rzecz.
Koperta!
Papierowy pokrowiec, do którego wkłada się listy, tu: znaleziony na ławce.
Skrzynka
Pudełko na listy, zwykle metalowe, gdzie listonosz wkłada listy.
Korytarza
Długi przejście w domu lub szkole, łączące pokoje i drzwi.
Tablicy
Płaska powierzchnia w szkole, na której pisze się kredą lub wiesza ogłoszenia.
Ogłoszenia
Kartki z ważnymi informacjami, które ludzie czytają, żeby wiedzieć co się dzieje.
Wskazówka!
Mały znak lub pomysł, który pomaga znaleźć rozwiązanie lub drogę.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści halloweenowe dla 5-6 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.