Rozdział 1
Nela miała sześć lat i wielki kapelusz z cekinami. Tego wieczoru wszyscy w jej domu wybierali kostiumy na Halloween. Mama była czarownicą z zielonym szalikiem, tata — miłym Frankensteinem z włoskiem, a brat — małym dyniowym potworkiem, który ciągle chichotał.
Nela też się przebrała. Zrobiła sobie pelerynkę z czerwonego koca i namalowała na twarzy małą gwiazdkę. Wyglądała jak przyjazna duchowa księżniczka. Mimo że była podekscytowana, miała jedno ważne zadanie. Chciała powiedzieć „przepraszam” swojej przyjaciółce Ani. Wczoraj Nela przez omyłkę zabrała z przedszkola maskotkę Ani. Ania trochę się obraziła. Nela cały dzień myślała o słowie „przepraszam”, ale bała się, że maskotka była już zniszczona.
„Muszę to naprawić dziś, zanim pójdziemy na skradające się cukierki!” — powiedziała Nela do siebie, dotykając gwiazdki na policzku.
Rozdział 2
Na podwórku lampy wyglądały jak małe księżyce, a liście szeleściły pod butami. Migotały dyniowe latarenki. Dzieci z sąsiedztwa zbierały się przy starym klombie, gdzie stał stary krzak, który wszyscy nazywali Szeptaczem. Mówiono, że Szeptacz zna drogi do wszystkich domów w okolicy.
„Idziemy na poszukiwanie słodyczy!” — zawołał brat Neli.
„Najpierw muszę znaleźć Anię” — odpowiedziała Nela. Wzruszyła ramionami i poszła w stronę ciemniejszego zakątka ogrodu. Krzak Szeptacz poruszył liśćmi, jakby chciał coś powiedzieć.
„Szeptaczu, widziałeś Anię?” — zapytała cicho Nela.
Liście zaszeleściły jeszcze głośniej. Nagle z krzaka wyskoczył... mały lampion w kształcie nietoperza. „Buu!” — zrobił nietoperz, a Nela pierwszy raz tej nocy zaśmiała się głośno. Nietoperz okazał się być lampką Ani, którą Nela oddała przypadkiem rano. Serce Neli zaczęło mocniej bić. „To znak!” — pomyślała.
Wtedy pojawiła się Ania, w przebraniu czarnej kotki. Miała spiczaste uszy i uśmiech nieco skryty.
„Aniu!” — zawołała Nela. — „Przepraszam... wczoraj wzięłam twoją lampkę. Nie chciałam. Chciałam ją tylko trochę pożyczyć...” Nela mówiła cicho, zielone cekiny na jej kapeluszu lśniły w świetle dyni.
Ania spojrzała na lampkę, potem na Neli. Przez chwilę cisza wyglądała jak miękki kocyk. Wtem Ania uśmiechnęła się szeroko.
„Dobrze, że mi powiedziałaś” — powiedziała. — „Przepraszam, że się zezłościłam. Mogłyśmy się po prostu zapytać.”
Obie dziewczynki uścisnęły się w przyjaznym duchu. Nela poczuła ciepło w brzuchu, takie jak po wypiciu gorącej czekolady. Misja „przepraszam” zakończona sukcesem! Ale przygoda dopiero się zaczynała.
Rozdział 3
Dzieci ruszyły dalej ulicą, zbierając cukierki i opowiadając żarty. Nagle zauważyły, że z jednego z domów dochodzi cichy płacz. Na schodach siedział mały stworek z papieru — wyglądał jak smok, ale był miękki jak poduszka. Trzymał w łapkach malutką papierową latarenkę i wyglądał smutno.
„Co się stało?” — zapytała Ania.
Stworek patrzył na nich swoimi papierowymi oczkami i szepnął: „Zgubiłem pomysł na najstraszniejszą zagadkę Halloween. Bez niego dom nie dostanie cukierków.”
„Ojej!” — odparła Nela. — „Ale my lubimy zagadki! Może pomożemy.”
Dzieci usiadły w kółku i zaczęły wymyślać. Każdy podawał inny pomysł: koci szelest, skrzypiące drzwi, śmiech, który zmienia się w echa. Stworek coraz bardziej rozpromieniał się. W końcu zaproponował Nela: „A co, gdyby zagadka była o przepraszaniu? To jest trochę straszne, ale też miłe.”
Ania klasnęła w dłonie. „Tak! To będzie straszne-życzliwe. Kto odpowie, dostanie cukierka i ciepłe słowo.”
Wspólnie wymyślili zagadkę, która brzmiała tak:
„Kiedy coś poknocię, robię mały krok. Słowo, które leczy, jest krótkie i miękkie. Co to takiego?”
Dzieci w okolicy zebrały się, a niektóre starsze dzieci mruknęły pod nosem, bo zagadka była sprytna. Po chwili mały chłopiec w przebraniu skarabeusza krzyknął: „Przepraszam!” Wszyscy wybuchnęli śmiechem i dali mu cukierka. Papierowy stworek zatańczył z radości, a latarenka zaiskrzyła.
Rozdział 4
Nela czuła się dumna. Wieczór był już głęboko pomarańczowy od zachodu słońca i mlecznobiały od księżyca. Dzieci wracały do domów z ciężkimi kieszeniami pełnymi słodyczy. Przed domem Neli zebrała się mała grupa przyjaciół. Mama nalała gorącego kakao i położyła koc na trawie.
„Opowiedz nam bajkę na dobranoc!” — poprosili jej brat i Ania.
Nela spojrzała na przyjaciół. Myślała o tym, jak powiedziała „przepraszam” i jak to zmieniło wieczór. Miała pomysł. Usiadła na kocu, wzięła lampkę Ani i zaczęła opowieść.
„Była sobie raz mała księżniczka z cekinowym kapeluszem. Robiła rzeczy czasem przez omyłkę, chociaż zawsze miała dobre serce. Pewnego dnia zabrała zabawkę przyjaciółki. Zamiast się ukrywać, poszła prosto i powiedziała ‘przepraszam'. I wtedy wszystko w ogrodzie rozkwitło: jesienne liście zaczęły tańczyć, a Szeptacz przyklasnął liśćmi. Przyjaciele zobaczyli, że odwaga i szacunek są jak latarenka w ciemności — pokazują drogę z powrotem do siebie.”
Dzieci słuchały cicho, a noc była ciepła. Gdy Nela skończyła, Ania przytuliła ją mocno.
„To była najlepsza bajka na dobranoc” — wyszeptała.
Mama pocałowała Neli czoło. „Jesteś odważna i miła. To bardzo ważne” — powiedziała.
Nela uśmiechnęła się. Wiedziała, że przeprosiny to mały krok, ale potężny. Wtedy wszystkie lampki w okolicy migotały jak małe gwiazdki, a wiatr przyniósł zapach dyniowych bułeczek.
„Dobranoc, Nela” — szepnęli przyjaciele. „Dobranoc” — odpowiedziała Nela, układając gwiazdkę na poduszce. Czuła się spokojna i szczęśliwa.
I tak, w ciepłym świetle Halloweenowych latarenek, Nela zasnęła, mając w sercu przekonanie, że słowa „przepraszam” i „dziękuję” to najpiękniejsze kostiumy, jakie można nosić.