W krainie pól i zamków żyje rycerka Hela. Jest dzielna i dobra. Ma hełm, tarczę i płaszcz. Ma też konia, Lutka. Pewnego ranka wieś prosi o pomoc. Dzwon w wieży milczy. Trzeba przywieźć nowy dzwon ze starego zamku na wzgórzu. Hela mówi: "Wyruszam. Dam radę."
Hela pakuje chleb, jabłko i sznurek. Bierze małą mapę. Głaszcze Lutka. "Do przodu, przyjacielu," mówi. Droga błyszczy w słońcu. Wiatr jest ciepły. Pod kopytami dudni ziemia. To wielka wyprawa.
Nagle jest strumień. Mostu tu nie ma. Woda pluska, ale jest płytka. Hela widzi dwie deski. "Zrobię mały mostek," mówi. Łączy deski sznurkiem. Jedna deska się ślizga. Hela przystaje. Oddycha wolno. "Spokojnie," mówi. Dokłada kamyk. Mostek jest pewny. Lutek przechodzi. Hela przechodzi. Uśmiechy świecą.
W lesie droga się dzieli. "Którędy?" pyta Hela. Przylatuje mały ptak. "Ćwir!" woła i leci w prawo. "Dziękuję," mówi Hela. Jedzie za ptakiem. Drzewa szumią łagodnie. Słońce mruga przez liście.
Pod wzgórzem pas się luzuje. Hela zsiada. Sprawdza pas, zapina mocno, ale lekko dla Lutka. "Już dobrze," mówi. Lutek rży radośnie. Wspinają się spokojnie.
Stary zamek stoi cicho. Brama jest ciężka. Za bramą jest dobry dziadek Jan. "Szukasz dzwonu?" pyta. "Tak," mówi Hela. Razem pchają wóz. Dzwon błyszczy jak poranek. "Uważnie," mówi Hela. Kładą dzwon na wóz. Jadą do wsi.
We wsi wszyscy klaszczą. Dzwon dźwięczy: ding, dong, ding. Hela głaszcze Lutka. "Udało się," mówi. Wieś tańczy. Serca są lekkie.
Odwaga, mądry plan i uśmiech pomagają w drodze.