W zamku Jasnym budzi się dzień. Słońce świeci. Trąbki grają. Rycerka Mira wstaje z łóżka. Jest wesoła. Jest dzielna. Lubi marzyć. Głaszcze konia. Koń ma na imię Gwizd. „Jedziemy na wyprawę!” mówi. Gwizd parska. „Ihaa!”
Na dziedzińcu czeka lud. Dziś będzie festyn. Trzeba przynieść Złoty Dzwonek z Gaju Brzasku. Dzwonek dzwoni pięknie. Wszyscy pragną go usłyszeć. Mira podnosi tarczę. Zakłada pas. „Ja pojadę,” mówi. „Dla was.” Lud klaszcze. „Chwała rycerce!”
Mira i Gwizd jadą przez łąkę. Trawa pachnie. Ptaki śpiewają. Nagle jest strumyk. Mostu brak. Woda pluska lekko. „Spokojnie,” mówi Mira. Zbiera patyki. Wyciąga sznurek z torby. Wiąże. Robi mały mostek. Testuje stopą. Jest dobrze. „Hop!” przechodzi ona. „Hop!” przechodzi Gwizd. Dzielny koń macha grzywą.
W lesie jest brama. Na bramie węzeł. Gruby, poplątany. Mira patrzy uważnie. Oddycha. „Już, już,” szepcze. Palce pracują. Węzeł ustępuje. Brama się uchyla. Za bramą czeka kot w pasie. To Sir Mruczek. „Miau,” mówi. „Pokażę drogę.” Mira się uśmiecha. „Dziękuję, Sir.”
Gaj jest jasny. Mech miękki. Na dębie wisi Złoty Dzwonek. Wisi wysoko. „Hmm,” mówi Mira. „Potrzebny plan.” Z krzaków wygląda mały smok. Smok ma na imię Puf. Puf jest wesoły. Puszcza ciepłą parę. „Pilnuję dzwonka,” mówi Puf. „Chcesz pomocy?” „Tak, proszę,” mówi Mira.
Puf dmucha lekko, raz i dwa. Liście szumią. Dzwonek zsuwa się niżej. Sir Mruczek skacze na pień. „Miau!” podaje sznurek Mirze. Gwizd staje twardo. Mira stoi na palcach. Wyciąga rękę. Chwyta dzwonek. „Mam!” Dzwonek robi „dzyń!” Brzmi jasno i miło. Wszyscy się śmieją. „Udało się!” woła Puf. „Brawo!” mówi kot. „Chwała!” parska Gwizd.
Droga z powrotem jest lekka. Słońce grzeje. Mira niesie dzwonek na płaszczu. W zamku lud czeka. Mira podnosi dzwonek. „Dzyń! Dzyń!” Festyn się zaczyna. Tańce, śpiew, pląsy. Mira kłania się. „To był dobry czyn,” mówi. Przyjaciele stoją obok. Jest miło i bezpiecznie.
Odwaga, mądry plan i pomoc przyjaciół dają radość i prowadzą do celu.