Rycerka Lena miała małą zbroję, jasny płaszcz i wielkie marzenia. W zamku wszystko lśniło. Lena lubiła patrzeć w chmury i szeptać: „Dziś zrobię wielką wyprawę”.
Pewnego ranka król dał jej misję. Złoty dzwonek z wieży zamilkł. Bez dzwonka rycerze nie wiedzieli, kiedy czas na zupę i na sen. Lena ukłoniła się. „Ja pomogę” — powiedziała.
Wzięła tarczę, mały miecz i jabłko. Obok szedł jej koń, Kropka, cichy i dzielny. Ruszyli przez dziedziniec, most i zieloną łąkę. Wiatr był łagodny, a słońce ciepłe. Lena czuła się jak w wielkiej pieśni.
Przy starej wieży zobaczyła sznurek od dzwonka. Leżał na ziemi. „Ojej” — powiedziała Lena. „To nic, dam radę”. Rozejrzała się uważnie. Znalazła na murku mały supełek i kawałek wstążki. Usiadła spokojnie. Palce pracowały wolno i pewnie. „Supeł tu, supeł tam” — mówiła.
Kropka podała pyskiem wstążkę bliżej. „Dziękuję” — odpowiedziała Lena i pogładziła go po szyi. Potem Lena stanęła prosto, jak prawdziwa rycerka. Pociągnęła sznurek raz. Dzwonek zadźwięczał: ding-ding!
W zamku wszyscy bili brawo. Król uśmiechnął się szeroko. „Rycerko Leno, masz odwagę i mądrą głowę” — powiedział. Lena była dumna, a serce miała ciepłe jak koc.
Nauka jest taka: gdy działasz spokojnie i wytrwale, małe kłopoty szybko stają się małe zwycięstwa.