Mały Jaś obudził się, gdy promyk słońca dotknął jego policzka. Był to pierwszy dzień wiosny. Jaś poczuł ciepło na twarzy i otworzył oczy szeroko. Pokój był jasny, a przez okno słychać było śpiew ptaków. Jaś poczuł, jak robi mu się miło i lekko w serduszku.
Wskoczył z łóżka i pobiegł do kuchni. Mama już czekała. Na stole pachniała owsianka z malinami.
„Dzień dobry, Jasiu,” powiedziała mama z uśmiechem.
„Dzień dobry, mamo! Czy dziś już jest wiosna?” zapytał Jaś.
Mama kiwnęła głową. „Tak, kochanie. Dziś zaczyna się wiosna. Możemy iść na spacer?”
Jaś bardzo się ucieszył. Ubrał się sam: zielone spodnie i niebieską bluzę. Założył buty, które trochę skrzypiały.
Na dworze powietrze pachniało świeżo. Trawa była trochę mokra, a na drzewach widać było małe, zielone pąki. Jaś wyciągnął rękę i dotknął miękkiego listka. Był chłodny i delikatny.
„Patrz, mamo! Tutaj już rośnie listek!” zawołał radośnie.
Mama uśmiechnęła się. „Wiosna budzi wszystko do życia. Może poszukamy jeszcze innych znaków wiosny?”
Szli wolno przez park. Jaś zauważył pierwsze motyle. Jeden był żółty i usiadł na białym kwiatku.
„Jaki piękny motyl!” szepnął Jaś.
Nagle zobaczyli małą dziewczynkę, która klęczała przy rabatce. Dziewczynka nazywała się Zosia. Trzymała w ręku dużą lupę i oglądała krople rosy na listkach.
„Cześć, Zosiu,” powiedział Jaś nieśmiało.
Zosia spojrzała na niego i uśmiechnęła się. „Chcesz zobaczyć, jak krople błyszczą w słońcu?”
Jaś usiadł obok niej. Razem oglądali maleńkie kropelki, które wyglądały jak małe, przezroczyste kulki.
„Wyglądają jak diamenty,” szepnął Jaś.
Mama usiadła niedaleko na ławce i patrzyła, jak dzieci się bawią. Było cicho i spokojnie. Tylko ptaki śpiewały wesoło.
Nagle Zosia powiedziała: „Znam fajną piosenkę o kwiatach. Chcesz się nauczyć?”
Jaś kiwnął głową z radością. Bardzo lubił śpiewać.
Zosia zaczęła śpiewać cichutko:
„Wiosną rosną kwiatki w trawie,
Każdy kwiatek się pojawi.
Pierwszy żółty, drugi biały,
Wszystkim razem jest wspaniale.”
Jaś przysłuchiwał się uważnie. Potem spróbował powtórzyć słowa. Zosia mówiła powoli, a Jaś powtarzał za nią. Śmiali się razem, gdy Jaś się trochę pomylił.
Zosia śpiewała dalej:
„Trzeci różowy, czwarty fioletowy,
Kwiatki tańczą, robią głowy.
A gdy słońce mocno świeci,
Wiosny cieszą się już dzieci.”
Jaś nauczył się piosenki. Śpiewał ją razem z Zosią, cichutko i wesoło. Mama spojrzała na nich i klasnęła w dłonie.
„Brawo, Jasiu! Brawo, Zosiu! Pięknie śpiewacie!”
Jaś poczuł dumę. Zosia podała mu rękę.
„Chcesz poszukać jeszcze innych kwiatków?” zapytała.
„Chcę!” – odpowiedział Jaś.
Razem chodzili po trawie i szukali różnych kolorowych kwiatów. Znaleźli żółte mlecze, małe białe stokrotki i różowe tulipany. Każdy kwiatek delikatnie dotykali, wąchali je i mówili „dzień dobry”.
Jaś nauczył Zosię wymyślonego wierszyka:
„Kwiatki rosną na łące,
Witają wiosnę i słońce.
Każdy kwiatek swój zapach ma,
Chcesz powąchać? Proszę, ta da!”
Zosia bardzo się ucieszyła i razem powtarzali wierszyk, śmiejąc się głośno.
Po chwili mama poprosiła Jasia i Zosię, żeby wrócili na ławkę i zjedli małą przekąskę. Mama przygotowała kanapeczki i soczyste jabłka. Jaś chętnie podzielił się swoimi kanapkami z Zosią.
„Dziękuję, Jasiu!” powiedziała Zosia.
„Razem smakuje lepiej!” odpowiedział Jaś z uśmiechem.
Na koniec spaceru Jaś jeszcze raz zaśpiewał piosenkę o kwiatach, tym razem samodzielnie. Mama słuchała z dumą.
„Brawo, Jasiu! Jesteś już prawdziwym śpiewakiem!” pochwaliła go.
Jaś poczuł się szczęśliwy i odważny. Wiedział, że udało mu się czegoś nauczyć i podzielić z koleżanką. Czuł, że wiosna jest pełna radości, wspólnych zabaw i kolorowych kwiatków.
Kiedy wracali do domu, Jaś jeszcze raz spojrzał na zielone listki i piękne kwiaty. Pachniało świeżo i wiosennie. Wszystko wydawało się nowe i cudowne.
Wieczorem, kiedy Jaś leżał już w swoim łóżku, pomyślał o pięknym dniu, o wspólnej zabawie i nowej piosence. Był spokojny i szczęśliwy. Zamknął oczy i zasnął z uśmiechem, marząc o kolejnych wiosennych przygodach.