Poranek
Mały jeżyk Zefir obudził się, gdy słońce rozgościło się na łące. Jego kolce jeszcze pachniały wilgotną ziemią. Powietrze było chłodne i słodkie. Zefir wyciągnął nos i wziął głęboki oddech. Poczuli to też motyle i ptaki — dzień zapowiadał się spokojny.
Zefir poszedł powoli przez trawę. Każdy krok był miękki. Zobaczył pierwsze źdźbła, które stały wyżej niż wczoraj. "Patrz, jak urosły!" powiedział do siebie. Usłyszał ciche brzęczenie pszczół. Ich dźwięk był jak mała piosenka. Zefir dotknął listka. Był zimny i wilgotny. Dzięki temu poczuł, że świat zmienia się powoli, dzień po dniu.
Południe
Słońce zrobiło się cieplejsze. Zefir znalazł kałużę, w której odbijało się niebo. "Jak błękitnie dziś," zamruczał. W pobliżu krzaka rozkwitły pierwsze kwiaty. Kwiatki były drobne i pachniały miodem. Zefir przyglądał się ich kolorom — żółtym, różowym, białym. Czuł zapach ziemi i trawy, smak powietrza na języku. Wszystko było bliskie i spokojne.
Spotkał żabkę, która skakała po kamykach. "Dzień dobry," powiedziała żabka. "Widziałeś już pąki na wierzbie?" Zefir spojrzał i dostrzegł maleńkie pączki. "Wczoraj ich nie było," zauważył. Żabka uśmiechnęła się szeroko. Razem obserwowali, jak pąki lekko się poruszają na wietrze. To był mały cud.
Zefir leżał chwilę w cieniu. Słyszał szum liści i odgłosy dalekich pszczół. Myślał o tym, jak każdy dzień wnosi coś nowego. Czuł radość, że może to zobaczyć.
Wieczór
Gdy słońce powoli schodziło, niebo zrobiło się różowe. Zefir spacerował do norki. Po drodze spotkał ptaszka, który zebrał gałązkę. "Przygotowuję gniazdo," powiedział ptaszek. Zefir pomógł przyprószyć trawą mały kłębek. Było to proste i miłe.
W norki zapadł spokój. Zefir spojrzał przez wejście i zobaczył, jak księżyc świeci nad łąką. Wszystko było trochę inne niż rano, ale piękne na swój sposób. Jeżyk pomyślał o dniu: o słońcu, dźwiękach, zapachach i przyjaciołach. Poczuł ciepło w sercu.
"Jutro też przyjdę," pomyślał Zefir. Wiedział, że natura zmienia się co dzień, a on może dzielić te chwile z innymi. To dało mu nadzieję. Zamknął oczy i zasnął spokojnie, marząc o jutrzejszym poranku.